Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Oto kilka z nich:

1.     Czcze gadanie, że każdy może z łatwością „nauczyć się” języka, czy to z taśmy, czy z programu telewizyjnego, czy podczas weekendowego kursu, bez uprzedniego precyzyjnego zdefiniowania, czym naprawdę jest „uczenie się”.

2.     Czcze gadanie na temat „szybkości czytania”. Jaka szybkość, jaki styl, jaki tekst? Czy rzeczywiście wiele tekstów wymaga wolniejszego niż szybszego czytania?

3.     Podtrzymywanie mitu idealnego „tłumaczenia komputerowego”, mimo że od ponad 30 lat często jest ono zawodne.

4.     Ciągła obrona zawiłej i niedokładnej terminologii w przedmiotach humanistycznych i ścisłych, która ma funkcjonować jako istotne słownictwo fachowe, co w rzeczywistości jest niczym innym, jak próbą ukrycia czyjejś ignorancji i niewiedzy przed samym sobą, przed kolegami, jak i przed osobami trzecimi.

5.     Szczególny podzbiór wymienionych wyżej dowodów używany przez lingwistów oraz innych samozwańczych ekspertów od języka. Co my możemy powiedzieć na ten temat, jeśli sami profesjonalni lingwiści nie potrafią jasno wypowiedź się na temat języka?

6.     Nieprawdopodobnie irracjonalne podłoże większości stwierdzeń na temat natury języka, podważane przez większość ludzi, wraz z ich nieprawdopodobnie irracjonalnymi postawami negującymi, kiedy stwierdzenia podane są w wątpliwość. Leonard Bloomfield jako pierwszy opisał ten fenomen w 1944r. i określił go mianem „drugo- i trzeciorzędnej odpowiedzi na język”.

7.     Założenie, szeroko rozpowszechnione również wśród niektórych intelektualistów, że każda dwujęzyczna osoba staje się automatycznie kompetentnym tłumaczem pisemnym bądź ustnym, wraz z podobnym założeniem, że każdy, kto choć trochę zna język obcy, może w sposób kompetentny tłumaczyć teksty nawet z dziedzin, których nie jest w stanie pojąć w języku ojczystym.

8.     Nasze ciągłe ochocze zawieszenie w niedowierzaniu, że starożytny Grek czy Izraelita, chiński cesarz czy nawet kosmita z innej planety pojawiający się w filmie czy w powieści mówią po angielsku (albo w jakimkolwiek innym podobnym języku). Cóż za nadmierne uproszczenie historii i wartości społecznych idzie w parze z naszą gotowością do zaakceptowania takich niedorzeczności.

9.     I ostatni dowód na dziś, choć istnieje ich o wiele więcej, całkowity brak podstawowego rozeznania, czym w rzeczywistości jest tłumaczenie i/lub mówienie oraz rozumienie języka obcego. Istnieje wiele naukowych prac na ten temat, brakuje jednak czegoś pożytecznego i znaczącego dla prawdziwych znawców języka. To tak, jak byśmy wszyscy byli rybami, które żyją w wodzie, nie wiedząc dokładnie czym ona jest.