Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Tłumaczenia – rynek przeżywający kryzys?

Danilo Nogueira

tłum. Urszula Kawa

Źródło: www.accurapid.com/journal/23crisis.htm
 
Koledzy, którzy uczestniczyli w spotkaniu ATA 2002, wyrazili niezadowolenie, że liczba agencji tłumaczeń obecnych na zebraniu znacznie się zmniejszyła. Nie oznacza to, że z ATA jest coś nie w porządku, to po prostu znak naszych czasów. Branża znajduje się w sytuacji kryzysowej, a symptomy tego zjawiska widać wszędzie, nie tylko na przykładzie niewielkiej liczby uczestników na zebraniu ATA. Reakcje na kryzys są różne, jest ich wiele i cechują się brakiem obiektywizmu. Wydaje się, że tłumacze, zazwyczaj rozsądni, jeśli chodzi o sprawy techniczne, reagują nieco emocjonalnie oraz subiektywnie, kiedy w grę wchodzą pieniądze.

Nie widzicie, że mamy recesję?

Na początku należy przypomnieć, że panuje światowa recesja i nie można się spodziewać, iż nasz rynek przetrwa ją bez szwanku.

Kogo – czy też co – należy winić za taką sytuację, jest kwestią sporną. W Brazylii wielu ludzi uważa, że spowodowała ją globalizacja połączona z amerykańskim i europejskim protekcjonizmem. Być może tak jest, ale trzeba przyznać, że ani USA, ani Europa nie znajdują się obecnie w zbyt dobrej kondycji. W każdym razie nie jest to kwestia do omawiania w Translation Journal, a nawet gdyby była, nie jestem odpowiednią osobą, by ją analizować. Uważam jednak, że nikt nie może zaprzeczyć zaistniałej recesji – a okresy spadku działają na rynek tłumaczeniowy w dwojaki sposób.

Tłumacze świata, jednoczcie się!


Z jednej strony jest coraz mniej pracy na rynku. Kiedy liczba zleceń maleje, stawki obniżają się i nie mamy na to wpływu. Nazywamy to prawem popytu oraz podaży i jak dotąd, pomimo wysiłków niektórych rządów, nie udało się od niego uciec.

Część tłumaczy twierdzi, że wina leży całkowicie po naszej stronie. Gdybyśmy wszyscy odmówili pracy za mniejszą stawkę, klienci musieliby zapłacić nam tyle, ile żądamy. Słyszy się czasem apel o zjednoczenie się tłumaczy, o przedstawienie wspólnych poglądów, a nawet twierdzenia, że pobieranie niższych opłat niż kolega po fachu jest nieetyczne.

Ujednolicenie cen jest jednak nieosiągalne. Konkurencja cenowa to powszechne zjawisko w przypadku niezdominowanego przez kartel rynku, a kartele mogą istnieć jedynie (legalnie lub w inny sposób) wtedy, gdy na rynku działa niewielu przedstawicieli danego zawodu. Na świecie mamy wiele tysięcy tłumaczy oraz mnóstwo gałęzi branży tłumaczeniowej, co sprawia, że utworzenie kartelu staje się niemożliwe.

Nawet środowiska prawnicze i medyczne, w większości krajów dobrze zorganizowane, a w wielu potężne, często zdominowane przez elity profesjonalistów o wysokich zarobkach i starannie chronione przed nieautoryzowanym wstąpieniem nowych przedstawicieli, nigdy nie były w stanie wprowadzić polityki jednolitych stawek.