Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Czy ludzie z Trzeciego Świata potrafią tłumaczyć?

Jakość tłumaczeń wykonywanych przez osoby z krajów rozwijających się była zawzięcie krytykowana. Tłumacze pracujący w Stanach Zjednoczonych twierdzą na przykład, że ich koledzy z Brazylii nie znają angielskiego wystarczająco dobrze, aby pracować w tym zawodzie, na co ci ostatni odpowiadają, że tłumacze mieszkający w USA „śmiesznie” piszą  i  ledwo kwalifikują się na rodzimych użytkowników języka po kilkuletnim pobycie za granicą.

Muszę przyznać, że w obu twierdzeniach jest ziarno prawdy.

Bardzo często jednak zdarza się, że pośpieszne generalizowanie jest sprzeczne z prawdą. Ostatnio zredagowałem wiele przekładów na portugalski dla kilku agencji amerykańskich i z własnego doświadczenia mogę podać przykłady dobrych i złych tłumaczeń po obu stronach Rio Grande. Gdybym chciał jedynie coś udowodnić, bez trudu zebrałbym kilka z nich i powiedział: spójrz, co ci goście robią! Z drugiej strony, równie łatwo byłoby znaleźć przykłady, aby udowodnić, że druga strona również ma rację.

Tak naprawdę, nie sądzę, aby jakość pracy tłumacza zależała od tego, po której stronie granicy się znajduje.

Najpierw problemy, potem…

Prawdopodobnie spodziewasz się, że na zakończenie podam rozwiązanie. Przykro mi, nie znam żadnego, a piszę ten artykuł po to, aby rozjaśnić pewne kwestie.
Według mnie najważniejszym elementem kryzysu jest obecnie recesja, a na nią nie mamy wpływu. Oczywiście możemy stać się wydajniejsi i zwiększyć działania marketingowe, ale dopóki gospodarka nie ruszy, będzie to sytuacja, w której wygrywa jedna strona: klient  zdobyty przez nas jest klientem, którego straci ktoś inny.

Na szczęście recesje kiedyś się kończą i ta nie będzie wyjątkiem. Być może najlepiej cierpliwie przeczekać ten okres. Po prostu cieszyć się zwyczajnym życiem – kiedy ostatnio miałeś okazję pracować mniej niż 50 godzin tygodniowo?