Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Zubożenie rynku

Oczywiście istnieje aspekt etyczny i niektórzy twierdzą, że pobieranie mniejszych opłat niż kolega po fachu jest sprzeczne z zasadami. Uważam to za wypaczenie etyki: twierdzenie, że Kowalski musi chodzić głodny, żeby Nowak mógł mieć pełny brzuch. Jeśli wszyscy oferują identyczne ceny na świecie, a nie ma wystarczającej ilości zleceń, aby każdy miał zajęcie, to przebicie się na takim rynku jest prawie niemożliwe. Innymi słowy, system jednakowych stawek chroniłby tych, którzy już są potężniejsi.

Ponadto niektórych klientów naprawdę nie stać na zapłacenie (lub nie zapłacą) wygórowanych cen, a ich zlecenia zwyczajnie nie zostałyby profesjonalnie wykonane, co zmniejszyłoby ilość dostępnej pracy. Część osób twierdzi, że ten problem mógłby być rozwiązany, jeśli powstrzymalibyśmy pseudotłumaczy od wykonywania przekładów. Cokolwiek mają na myśli, jest to niemożliwe. Bądźmy realistami.

Uczciwy to uczciwy


Dwa moje poprzednie artykuły dla Translation Journal poruszają kwestię cen. Jeśli jesteś zainteresowany, możesz odwiedzić adres http://accurapid.com/journal/06xlat1.htm i http://accurapid.com/journal/21economics.htm.

Staram się za bardzo nie powtarzać i powstrzymam się od dokładnego omawiania kwestii uczciwych cen, ale dla uzupełnienia muszę dodać, że moim zdaniem każda cena ustalona pomiędzy stronami, które w pewnym stopniu znają rynek, jest uczciwa. Innymi słowy, jeśli zarówno ja, jak i agencja zgadzamy się, że pewne tłumaczenie powinno kosztować 1000 dolarów, jest to uczciwa cena pomimo wszystkich innych czynników, ponieważ znamy rynek i obie strony trudno oszukać.

Druga strona medalu


Powiedziałem, że recesja działa w dwojaki sposób i z jednej strony, być może liczba dostępnych na rynku zleceń spada, a z drugiej wielu ludzi zwolnionych lub zmuszonych do przejścia na wcześniejszą emeryturę z powodu kryzysu postanowiło spróbować szczęścia w branży tłumaczeniowej. Zwiększyli w ten sposób liczbę dostępnych przedstawicieli zawodu, doprowadzając do jeszcze większego braku równowagi pomiędzy podażą a popytem oraz postępującego zaniżania ceny.

Większość z tych ludzi to specjaliści przyjmujący zlecenia tylko z dziedzin, w których uprzednio pracowali. Niektórzy są niekompetentni – albo z powodu niewystarczającego opanowania zdolności posługiwania się obydwoma językami, choć wystarczała ona do prowadzenia działalności gospodarczej; albo po prostu nie mają cierpliwości czy też pokory, aby przetłumaczyć to, co autor napisał i wolą stworzyć nowy tekst, bazując na własnej opinii o tym, co autor powinien napisać - jest to kwestia, którą poruszyłem w poprzednim artykule.

Jednak wielu z nich ma prawdziwy talent do tłumaczenia i świetnie wykonuje swoją pracę, co oznacza, że zasłużyli sobie na miejsce w naszej społeczności i dużo możemy (i powinniśmy) się od nich nauczyć. Nie zapominajmy, że wielu spośród nas zajmowało się czymś innym, żeby zarobić na chleb, zanim staliśmy się tłumaczami. Więc warto pomyśleć dwa razy, nim rzuci się pierwszy kamień.