Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Ostatnie badania wykazują, że młodzi ludzie z rodzin imigrantów, którzy sami zdecydowali się zostać tłumaczami w swoich rodzinach, mają ogromny potencjał na tym polu - i mogliby odnieść zawodowy sukces dzięki umiejętnościom, pod warunkiem, że otrzymaliby wskazówki i uswiadomiliby to sobie dość wcześnie.

Chris Durban: Bardzo dziękuję. Zanim oddamy głos publiczności, zapoznamy się szybko z opinią uczestników panelu. Brian, czy mógłbyś odnieść się do tego, co zostało do tej pory powiedziane?

Brian Mossop: Tak. Szczególnie uderzyła mnie jedna kwestia, którą poruszył Ross, dotycząca studentów poszukujących swoich własnych metod. Regularnie prowadzę warsztaty rozwoju zawodowego na temat samodoskonalenia czynnych tłumaczy. To jednodniowe warsztaty, podczas których mówimy, jak wyszukiwać błędy we własnych tłumaczeniach. Na koniec każdej sesji dokonujemy oceny i jej wyniki są zawsze takie same: niektórym podobają się warsztaty, innym nie, ponieważ „nie powiedziałem im, jak to się robi”. To złe nastawienie!

Nie chcemy, żeby studenci kończyli szkoły tłumaczeń, myśląc, że istnieje „ właściwy sposób” zrobienia czegoś. Chcemy, żeby byli w stanie spojrzeć na to, co robią, i ustalić, co działa w ich przypadku, zrozumieć, że nie ma jednej „ właściwej drogi”, by sprawdzić tekst. Jeśli zapytano by grupę czynnych tłumaczy, jak poprawiają swoje teksty, uzyskano by różnorodne odpowiedzi. Nie ma jednej metody. A ponieważ nikt nigdy nie przeprowadził doświadczalnych badań na ten temat, nie mamy pojęcia, która metoda jest najlepsza. Ludzie muszą zastanawiać się nad tym, co robią i słuchać innych, aby ustalić, co będzie najlepsze dla nich, ponieważ każdy jest inny.

Ros Schwartz: Chciałem wrócić do kwestii poruszonej przez Courtney, dotyczącej praktyki u czynnych tłumaczy. Jeden z francuskich uniwersytetów organizuje takowe - Uniwersytet Paryż VII. Przydzielają one czynnym tłumaczom studentów. Warto zauważyć, że tłumaczowi płaci się za przyjęcie studenta, ponieważ praktyki zabierają mu dużo czasu. Dostępne są na to specjalne środki finansowe i uważam, że działa to znakomicie.

Tim Martin: Chciałbym, żeby Brian - i inni mówcy - określili bardziej szczegółowo, co rozumieją pod pojęciem „szkoła tłumaczeń”. O jakim poziomie dyskutujemy? W wielu krajach europejskich tradycyjnie wyróżniamy studia pierwszego stopnia, które koncentrują się na wielu umiejętnościach i studia podyplomowe specjalizacyjne. Chciałbym zapytać Briana, jak to wyglada w Kanadzie: Mówiąc o „szkole tłumaczeń”, jaki poziom masz właściwie na myśli?

Brian Mossop: Mówimy o studiach licencjackich - licencjat w zakresie tłumaczeń.

Tim Martin: W takim razie wydaje mi się, że wiele ze wspomnianych umiejętności: np. negocjacji, dyplomatycznego podejścia do klienta, ustalania umów itd.- są lepiej omawiane na poziomie studiów podyplomowych niż licencjackich. Rzeczywiście, zgadzam się z Brianem, że na poziomie licencjackim należy skupić się na bardziej ogólnym zakresie umiejętności. Ale to kwestia do dyskusji.

Courtney Searls-Ridge: Wracając do tego, co powiedzieli Brian i Tim, nie jestem pewna, jak duży dostęp do technologii oferuje się obecnie na poziomie studiów licencjackich. Ale myślę, że to ważne, aby studenci opuszczali szkołę z solidnymi umiejętnościami obsługi technologii i byli kompetentni w tej kwestii. Uważam, że należy poświecić sporo czasu na zapoznanie studentów z technologią.