Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Chris Durban: Dziękuję Tim. Przedstawię kilka przykładów na poparcie moich poglądów. Proszę pamiętać, że mówimy o swoich segmentach rynku. Moim są tłumaczenia finansowe, konkretnie z języka francuskiego na angielski, dla notowanych spółek we Francji zwracających się do inwestorów zagranicznych. To sektor, w którym zapotrzebowanie na wykwalifikowanych tłumaczy jest ogromne, jednak pracodawcy nie mogą znaleźć odpowiednich pracowników. Są trzy główne powody – trzy rodzaje bardzo słabo rozwiniętych umiejętności – i chciałbym, żeby więcej nauczycieli pomagało studentom je nabyć.

Specjalizacja w danej dziedzinie jest pierwszym problemem.

Tłumacząc dla czytelników na rynku finansowym, nie wystarczy ładnie pisać.Trzeba wiedzieć, o czym się mówi; trzeba rozumieć techniki, środowisko, pojęcia ekonomiczne, strefy wpływów oraz żargon. Byłoby dla mnie nie do pomyślenia oferować kurs w zakresie tłumaczeń finansowych bez wymagania od studentów czytania „Financial Times” czy „Wall Street Journal” oraz codziennej gazety gospodarczej.

Powód jest prosty: jest to część pracy i bez informacji oraz znajomości stylu pisania charakterystycznego dla prasy biznesowej nie będzie się w stanie przywołać odpowiednich obrazów i połączeń potrzebnych, aby wykonać dobre tłumaczenie.

Pod tym względem fora internetowe dają nam interesujący i czasem przygnębiający obraz wiedzy tłumaczy. Nie mówię tu np. o tłumaczach technicznych zadających okazjonalnie pytanie o termin finansowy, który pojawił się w tekście, nad którym pracują (lub vice versa). Przykład, jaki zamierzam pokazać, znalazłem na specjalistycznym forum, gdzie wiele pytań miało dotyczyć słownictwa, a w rzeczywistości były pytaniami o mechanizmy sterujące rynkami finansowymi. Proszę pozwolić, że wyjaśnię: Podoba mi się to, że tłumacze wyrabiają w sobie zwyczaj pytania o wyjaśnienie (więcej o tym za chwilę). Niepokojąca jest jednak rozbieżność między tytułowaniem się mianem specjalistycznego tłumacza a tekstami, jakie wysyłają klientom. Nic dziwnego, że wielu z nich nie dostaje premii za swoją pracę; chociaż do niej dążą. Powód jest prosty: zapomnieli, że nie wiedzą wszystkiego, nie przyjęli do wiadomości, że będą musieli naprawdę się przyłożyć i poczytać, żeby zrozumieć, co tłumaczą.

Oto mój przykład. In recent years stock options plans have become very popular—although recent challenges to companies' accounting practices have perhaps led to more critical views! W tym przypadku tłumacz przyjął dość techniczny tekst na temat opcji akcyjnych i ich funkcjonowania, poruszył kilka zagadnień dotyczących „słownictwa” na forum i zadeklarował, że podoba mu się ostateczne tłumaczenie. 1
Traf chciał, że specjalistka w tej dziedzinie, która pisze opcje korzystnego kupna akcji dla francuskich spółek - przemawiała do zgromadzenia tłumaczy finansowych w Paryżu kilka miesięcy wcześniej. Stwierdziła wtedy, że jej spółka nie zdołała znaleźć tłumacza z angielskiego na francuski zdolnego do zredagowania tekstu nadającego się do użycia; w Paryżu, we Francji, gdzie jest mnóstwo tłumaczy. Jako eksperyment dałem tłumaczenie zaproponowane przez naszego dzielnego tłumacza do oceny ekspertowi, i jak widać na drugim slajdzie, jest ono poprawione - przekreślenia, zmiany, komentarze (wielką literą).

Wniosek, jaki wyciągam z tego przykładu (i z tuzina innych znajdywanych codziennie na forum) jest taki, że jest wielu potencjalnych „tłumaczy finansowych” działających na „ziemi niczyjej”, wykonujących tłumaczenia, które łatwo wziąć za próbkę „starej szkoły” tłumaczenia opisowego, podczas gdy zleceniodawcy szukają czegoś bardziej wytrawnego.