Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Sądzę, że to nie tylko kwestia słownictwa, ale także etyki. W zależności od kondycji rynku i innych czynników, jest wielu tłumaczy próbujących ratować skórę wymówkami typu „ Myśli Pan, że to złe? Polecam oryginał!” , podczas gdy powinni zacząć od pytania na temat przeznaczenia dokumentu. Uważam, że to nieodpowiedzialne i po prostu niedopuszczalne z etycznego punktu widzenia. I jest to z pewnością nieskuteczny marketingowo sposób działania.

Jean-François Joly: Jestem dyrektorem działu tłumaczeń Kanadyjskiego Instytutu Dyplomowanych Księgowych (Canadian Institute of Chartered Accountants) i chciałbym powrócić do kwestii praktyk.

Niektórzy wypowiedzieli się na temat roli stowarzyszeń tłumaczy w zapewnianiu możliwości szkolenia. Postrzegam stowarzyszenie jako miejsce prowadzenia dyskusji, ponieważ ich członkowie to również pracodawcy. To tam można powiedzieć o korzyściach płynących z przyjęcia stażystów. W moim wydziale przyjmujemy dwóch rocznie. Metodą prób i błędów ustaliliśmy, że najlepszy jest okres 10 tygodni stażu. To krótko, jeśli studenci są dobrzy i długo, kiedy nie są. Ale po takim czasie możemy ocenić szkolenie.

Poruszony został również temat wymiany nauczyciel/ tłumacz; dokonaliśmy takiej raz, ale chcielibyśmy to powtórzyć. To trudne odciągnąć tłumacza od pracy i kazać mu uczyć, ale o wiele łatwiej zatrudnić wykładowcę jako tłumacza - większość z nas pracuje w wakacje, a wykładowcy często mają możliwość opuszczenia uniwersytetu. Jedna osoba z naszego wydziału wykładała w ramach tego porozumienia i bardzo ceniła sobie takie doświadczenie. Kolejną korzyścią była możliwość zaktualizowania zasobu przykładów używanych w nauczaniu. Nam również przydała się współpraca z wykładowcą, ponieważ bardziej analizowaliśmy nasze działania, co okazało się bardzo pomocne. W takim razie może coś da się zrobić w dużej organizacji jak Pa