Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Druga kwestia dotyczy zdania na temat zaskakującej liczby absolwentów, którzy nie potrafią pisać w języku docelowym. Zależy nam na znalezieniu dobrych tłumaczy i uważam za skandal, że ludzie, którzy nie potrafią pisać w języku ojczystym, w ogóle kończą studia - to każe nam powrócić do tematu szkół.

Catherine Greensmith: Uważam, że jesteśmy raczej nieodpowiednią publicznością, żeby dyskutować na ten temat, ponieważ wszyscy jesteśmy czynnymi tłumaczami i/ lub wykładowcami. Mój problem jako pracownika akademickiego w Wielkiej Brytanii polega na tym, że gdybyśmy mieli wybrać tylko tych studentów, którzy potrafią pisać w języku ojczystym i dodatkowo opanowali drugi język, wypuszczalibyśmy nie więcej niż dziesięciu absolwentów rocznie. To poważny kłopot, ale z naszego punktu widzenia, kiedy mówimy o licencjatach czy absolwentach studiów podyplomowych, problem zaczyna się wcześniej niż na uczelni - w szkole.

Chris Durban: Rozumiem cię, Catherine, to frustrujące. Ale jeśli nawet, wydaje mi się, że jedynym wyjściem jest przyjrzenie się możliwym rozwiązaniom - warsztatom z pisania, na przykład. Konkretny wkład, który zmusi studentów do pracy nad umiejętnościami pisania w ich języku.

Powinienem wspomnieć, że prowadziłem zajęcia na kursie tłumaczeń finansowych w dwóch różnych instytucjach we Francji i zaskoczyła mnie ilość czasu spędzona na tłumaczeniu na język obcy (francuski thème). Inni nauczyciele i kierujący szkołą zapewnili mnie, że to dobry sposób na utrwalenie wiedzy dotyczącej struktur językowych czy innych - w porządku, jeśli tak mówią. Ale biorąc pod uwagę ograniczoną liczbę godzin, podczas których nauczyciele mieli kontakt ze studentami, wydało mi się to wysoce nieproduktywne. Zastanawiałem się, czy to nie tradycja; postępowali podobnie jak nauczyciele i szkoły. Moim zdaniem, można by lepiej wykorzystać czas, pracując nad rozwijaniem umiejętności w języku ojczystym - zakładając, że zajęliby się tym profesjonalni nauczyciele.

Donncha O'Croinin: Pochodzę z Irlandii i chciałbym wygłosić dwie uwagi.

Pierwsza dotyczy rozpisania kursu na studia czteroletnie i w przeważającej części przypadków licencjackie. Większość uczelni oferuje w razie potrzeby ab initio kurs językowy - dzieje się tak w Wielkiej Brytanii, Irlandii i Europie kontynentalnej. Uważam, że z pewnością są w stanie zaoferować kurs pisania i doskonalenia umiejętności językowych w języku ojczystym studentów jako część 4-letnich studiów tłumaczeniowych. Kursy zawierają wiele niepotrzebnych elementów, z których można by zrezygnować na rzecz przyzwoitego szkolenia pisania w języku ojczystym.

Druga kwestia dotyczy osoby, która uzykała tytuł magistra i zastanawia się, jak wytłumaczyć potencjalnemu klientowi, że ma odpowiednie umiejętności w zakresie danej specjalizacji. Myślę, że kluczową rolę odgrywa tu pewność siebie. Osoba taka musi wiedzieć, gdzie szukać fachowej wiedzy w danej dziedzinie i jak przekazać to klientowi. Na przykład, duża ilość tekstów - obszerny korpus, ogromne ilości materiału do czytania o danej dziedzinie - dostępna jest w Internecie. Absolwenci muszą o tym wiedzieć i umieć to wykorzystać, a jednym ze sposobów, jest uczestniczenie w odpowiednich zajęciach na poziomie studiów licencjackich. Muszą być w stanie przekazać taką informację potencjalnemu klientowi. „Witam, nie jestem magistrem geologii, ale wiem, gdzie zdobyć wystarczającą ilość informacji potrzebnych, żeby wykonać dla Pana(-i) przyzwoite tłumaczenie.”

Rhoda Roberts: Pracuję na Uniwersytecie w Ottawie i chciałabym dodać kilka słów na temat kursów pisania. Większość programów w Kanadzie przypomina to, co stosuje się tutaj: Prowadzimy minimum od dwóch do czterech kursów pisania na program, w ramach 4-letnich studiów licencjackich, co daje pewien obraz. Jeśli chodzi o zbyt duży nacisk na umiejętność obsługi komputera, nie wydaje mi się, że taki problem istnieje. Prowadzimy maksymalnie dwa kursy, i zwykle jest to jeden kurs i część innych związanych z obsługą narzędzi komputerowych.