Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

 

Część 2.

Pytania od publiczności: Zastanawiam się, jak wyglądałoby rozróżnienie treści i priorytetów kursów na poziomie magisterskim w porównaniu z poziomem licencjackim i podyplomowym. Jakie umiejetności zawodowe przypisane byłyby poszczególnym poziomom?

Brian Mossop: Nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi, gdyż nie mam doświadczenia w szkoleniu na poziomie magisterskim.
Ros Schwartz: Nie można zakładać, że każdy licencjat będzie kontynuował naukę, aż po studia podyplomowe. Niektórzy mogą zdecydować się przerwać ją i wejść na rynek po studiach magisterskich. Potrzebują więc umiejętności zawodowych, żeby funkcjonować jako tłumacze.

Peter Bush: Chciałbym dodać kilka słów na temat braku możliwości symulacji warunków pracy, o czym mówił Brian. Jestem tłumaczem powieści i kiedy zaczynałem prowadzenie studiów magisterskich na Uniwersytecie Middlesex w Londynie, chciałem, żeby moi studenci mieli tak „realistyczne” warunki, jakich nie znajdziecie na żadnej uczelni. Ustalaliśmy terminy wykonania prac, studenci podyplomowi tłumaczyli coraz dłuższe rozdziały sztuk, powieści, wiersze. Ich wykładowcy wcielali się w rolę redaktorów, odbyło się szkolenie w zakresie samodzielnej edycji oraz redagowania i skupiania się nad tym, co należy zbadać, co nie jest oczywiste. Może to nie rzeczywistość, ale jednak zawodowe podejście. Nadzieję budził fakt, że w Londynie pojawiła się możliwość zatrudnienia profesjonalnych tłumaczy, którzy wcielali się w role opiekunów, i tak studenci angażowani byli w świat tłumaczeń. Prawdziwą trudność stanowiło zatrudnienie na uczelni niepełnoetatowych zawodowych tłumaczy – problemem były stawki i umowy.

Występowała również trudność uznania praktyki zawodowej tłumaczy w ramach magisterskich i doktoranckich programów podyplomowych. Na wielu kursach na poziomie uniwersyteckim prowadzenie zajęć przez czynnych tłumaczy nie jest dozwolone lub odradza się je. To samo dotyczy studiów doktoranckich.

Dlaczego?

Po pierwsze, wiele programów studiów w Zjednoczonym Królestwie przyjmuje studentów z całego świata. Oznacza to, że klasy są wielojęzyczne i uważa się, że trudno zorganizować szkolenie dla studentów tłumaczących na wiele różnych języków. Łatwiej rozwodzić się nad teorią, historią czy tłumaczeniem w świetle literatury porównawczej.

Istnieją trudne kwestie polityczne. Dla wielu teoretyków, praktyka nie jest godna miana wiedzy, „ właściwych badań naukowych”. Toczymy o to bitwę. W pierwszym Research Assessment Exercise (RAE) w Zjednoczonym Królestwie (ranking kursów pomagisterskich obejmujących pracę badawczo-naukową ubiegających się o dofinansowanie) moje tłumaczenia na Uniwersytecie Middlesex zostały poddane dyskusji przez European Studies Panel (panel studiów europejskich) - który ich nie uznał. Kiedy przeniosłem się na Uniwersytet East Anglia - i przeniosłem tłumaczenia literackie z Instytutu Lingwistyki do Instytutu Studiów Brytyjskich i Amerykańskich, gdzie znajduje się uznany wydział twórczego pisania - moje tłumaczenia zostały poddane pod dyskusję RAE jako część twórczego pisania: „ Tłumaczenie na angielski” to zagadnienie należace do dziedziny literatury angielskiej. System uniwersytecki na najwyższym poziomie w końcu zaakceptował moje przekłady (i innych!) jako prace naukowe, ponieważ stanowiły utwory w języku angielskim. Wspaniale było oglądać swoje prace obok późnych prac W.G. Sebalda (w tłumaczeniu Michaela Hulse'a). (Ostatnim razem, jego powieści zostały odrzucone przez panel niemiecki jako „niewłaściwe” badania).