Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

i) Testy - Niektóre agencje proszą o przetłumaczenie i wysłanie tekstu próbnego. Muszę przyznać, że we wszystkich takich przypadkach otrzymałem od nich odpowiedź.

j) Referencje - To dość delikatna kwestia. Część agencji nie pozwala wysłać formularza online bez podania nie mniej, ale też nie więcej niż trzech referencji z nazwiskiem, nazwą firmy, numerem telefonu i/lub adresem e-mail. Czy możecie sobie wyobrazić waszych najlepszych klientów (wiadomo, że nie podamy w referencjach tych najgorszych) zalanych masą próśb o potwierdzenie waszych referencji?

k) Stawki - Ostatnie, lecz wcale nie najmniej ważne. Zrezygnowałem z omówienia próśb agencji o potwierdzanie kwalifikacji zawodowych, aby móc poświęcić więcej miejsca kwestii stawek. Kandydaci muszą przedstawić minimalną stawkę, którą mogą zaakceptować, bez względu na wszystko. Nie spodziewałbym się w takich przypadkach uzyskania stawki choćby o ułamek centa wyższej niż podane minimum.

Dosyć dużo agencji ostrzega, że podanie za wysokiej dla nich stawki eliminuje z procesu rekrutacji. Kilka radzi, aby nie tracić czasu na podawanie stawek wyższych niż 3 centy za słowo. Generalne wrażenie jest takie, że w tym wszystkim chodzi wyłącznie o stawki, a wszystko inne to tylko przykrywka, w razie gdyby ktoś chciał zagłębić się w tajniki procesu rekrutacji. Weźmy chociażby cenę benzyny, gdzie cena za litra czy galon zależy od liczby oktanowej; to, że stawka za tłumaczenie raportu o nowych metodach operacji mózgu jest wyższa od stawki za tłumaczenie instrukcji obsługi budzika, wydaje się oczywiste.

7. Wnioski

Czytelnik tego artykułu zapewne zastanawia się, czego się nauczyłem. Co prawda jest jeszcze za wcześnie na konkretne wyniki, ale poczyniłem już kilka spostrzeżeń. Pozwolę je sobie przedstawić w formie punktów do rozpatrzenia, a nie rad, co należy, a czego nie powinno się robić.

Dla tłumaczy:

Jeśli nie masz strony internetowej, stwórz ją, nawet jeśli ma się znajdować na darmowym serwerze. Można na niej zamieścić informacje o usługach, które rzeczywiście chcemy sprzedać, nie stosując się do ograniczeń narzuconych przez kogoś innego. Z drugiej strony, jeśli masz już stronę, nie spodziewaj się, że klienci będą pchać się do niej drzwiami i oknami tylko dlatego że jest w Internecie, jeśli nie zainwestujesz, żeby mogli ją odnaleźć.

Jedna rada: lepiej nie przechwalać się swoimi (lub cudzymi) zdolnościami w zakresie tworzenia animacji, które będą się długo ładować i mogą tylko zirytować kogoś szukającego konkretnych informacji. Hipotetyczny klient może być zajęty, niecierpliwy lub jego sieć może być przeciążona - nigdy nic nie wiadomo.

Dokładnie przemyśl (i napisz, jeśli chcesz) ocenę swoich umiejętności, posiadane oprogramowanie i sprzęt. Dzięki temu zaoszczędzisz później czas, unikając odpowiadania na pytania o nie. Przygotuj CV (jedna - dwie strony) i życiorys (długość dowolna) w odpowiednim formacie, abyś mógł je w każdej chwili wysłać. Udostępnianie ich online, jak ja to zrobiłem, nie jest konieczne.