Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

2. Poszukiwania

Zacząłem od wyszukania agencji tłumaczeniowych (a dokładnie "organizacji poszukujących tłumaczy języka portugalskiego") w AltaViście. Nie pytajcie, dlaczego nie Google, Yahoo, Jeeves czy inna wyszukiwarka. Powiedzmy, że wybrałem na chybił trafił. Moje zapytanie było bardzo proste: [zlecenia tłumaczeniowe portugalski]. Co prawda nie liczyłem wyników, ale było ich bardzo dużo.

AltaVista znalazła około 230 000 wyników odpowiadających mojemu zapytaniu. Oczywiście nie przejrzałem wszystkich od razu, ale za każdym razem kończyłem przeglądanie na kolejnej stronie i zapisywałem ją w Ulubionych, abym mógł do niej wrócić następnym razem. Tym niemniej, ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że lista wyników AltaVisty kończy się po wyświetleniu pierwszego tysiąca! Po dotarciu do setnej strony (przy dziesięciu wynikach na stronę), kliknięcie "Następne" po prostu odświeża tę samą stronę.

Zdecydowałem się na następną turę poszukiwań, tym razem na Proz.com. Kliknąłem na Katalogi--Zleceniodawcy, wybrałem "z angielskiego na portugalski" i "Biznes/Finanse", gdzie znalazłem 520 wpisów. Po wybraniu pojedynczego wpisu, na dole lewej kolumny często pojawia się link: "Zobacz także: strona XYZ". Wybierałem je za każdym razem, kiedy było tam coś do kliknięcia.

Przez cały czas musiałem jakoś zachowywać w pamięci strony, które już odwiedziłem, aby nie powielać wpisów. Było to dość łatwe, ponieważ każda odwiedzana strona czymś się wyróżniała (o tym później). Ale najbardziej zaskakujące było to, że nie więcej niż tuzin agencji znalazłem zarówno w katalogu ProZ, jak i w wyszukiwaniu AltaVisty. To ciekawostka, która może odzwierciedlać różne strategie marketingowe stosowane przez pozornie podobne do siebie agencje.

3. Wyniki

Tak, znalazłem wiele bardzo różnych agencji tłumaczeniowych. Nie ma sensu omawianie różnic między nimi, bo działanie każdej jest odzwierciedleniem pomysłów właściciela.

Jest jednak jedna ważna kwestia: Czy agencja powinna a) demonstrować samowystarczalność w znajdowaniu odpowiedniego tłumacza w dowolnej kombinacji językowej za jednym kliknięciem, czy raczej b) zapraszać niezależnych tłumaczy do składania ofert? Między tymi dwoma skrajnościami można znaleźć kilka przykładów.

Oczywiście są agencje założone po prostu przez kilku tłumaczy, którzy nie chcą nowych współpracowników. Takie agencje zajmują się zwykle wąskim segmentem rynku (np. raporty finansowe, oprogramowanie do zarządzania bazami danych) i pracują w ściśle określonych kombinacjach językowych. Jest ich względnie mało i zgłaszanie się do nich nie ma większego sensu.

Kilka biur - w większości znalezionych na ProZ – to byli po prostu tłumacze, którzy zapewne źle kliknęli przy dodawaniu wpisu. Nie ma sensu zajmowanie się nimi, a większość nie ma nawet strony www.