Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Inną irytującą dla Europejczyka cechą japońskiej gramatyki, szczególnie widoczną w artykułach o tematyce medycznej i technicznej, jest łączenie znaków kanji w celu utworzenia nowego terminu specjalistycznego; to zjawisko można zaobserwować także w języku niemieckim. Jednak każdy znak coś oznacza i dobry tłumacz będzie w stanie znaleźć odpowiadający mu termin techniczny w języku docelowym z pomocą słowników lub Internetu. Jeśli kombinacja znaków nie przedstawia istniejącego pojęcia, tłumacz może zaproponować własny odpowiednik.

Rozwój technologiczny na przestrzeni ostatnich lat znacznie ułatwił pracę tłumaczy technicznych – na stronie Japońskiego Urzędu Patentowego można sprawdzić występowanie danego terminu technicznego i poszukać jego odpowiednika w angielskich streszczeniach. Jest to wyjątkowo pomocne przy tłumaczeniu skomplikowanych terminów medycznych, takich jak nazwy kości, mięśni czy ścięgien, a także nazw gatunków ryb, glonów itp. (z oczywistych względów wiele japońskich patentów dotyczy tej dziedziny).

Wzór pasty z gotowanej ryby, czyli problematyczna katakana

Dużo trudniejsza do rozszyfrowania może okazać się transkrypcja słów do katakana (jest to jeden z dwóch wspomnianych wcześniej alfabetów, używany głównie do transkrypcji fonetycznej słów obcego pochodzenia). Tłumacze techniczni spotykają się z dokumentami o różnej, czasami dość tajemniczej tematyce. W zeszłym roku na przykład stałem się specjalistą do spraw projektowania obcasów, gdyż tłumaczyłem kilka patentów i wzorów użytkowych na ten temat z japońskiego, niemieckiego i francuskiego.

Najstarszy patent, francuski, pochodził z lat dwudziestych zeszłego wieku. Tłumaczyłem również kilka niemieckich dokumentów z okresu Trzeciej Rzeszy, opatrzonych orłem trzymającym w szponach swastykę, a także kilka japońskich patentów z lat sześćdziesiątych. Jeden z nich był napisany pismem ręcznym.

Wynalazca, posiadacz dość brzydkiego charakteru pisma, był ewidentnie miłośnikiem owoców morza, ponieważ geometryczne kształty i wzory obcasów opisywane przez niego były często porównywane do sushi i innych tradycyjnych, japońskich potraw. Z pewnością każdy Japończyk wie, jak mógłby wyglądać wzór „kamaboko”, ale jakie skojarzenie u amerykańskiego odbiorcy wywoła „wzór pasty z gotowanej ryby”? (Kamaboko to pasta z gotowanej ryby – jadam ją kilka razy w miesiącu, ale moi zleceniodawcy prawdopodobnie nie mają pojęcia, co to takiego).

Bardziej współczesną, lecz równie fascynującą dziedziną, którą miałem przyjemność zajmować się w ciągu ostatnich kilku lat, jest skomplikowane projektowanie bielizny, w szczególności zawiłe projekty staników.

Nie jest to łatwa dziedzina, gdyż składają się na nią skomplikowane pojęcia z zakresu inżynierii maszyn, tekstyliów i chemii, oraz wiele terminów używanych przez projektantów bielizny. Co więcej, jako mężczyzna nie mam doświadczenia z pierwszej ręki; co prawda opanowałem pewne podstawy w wieku kilkunastu lat, jednak od tamtej pory minęło dużo czasu, a modele staników przeszły wiele zmian. Jednak z punktu widzenia tłumacza japońskich patentów największą trudnością w dziedzinie projektowania bielizny, jak zresztą w każdej technicznej dziedzinie, są zapożyczenia zapisane za pomocą katakana.

Można stosunkowo łatwo rozszyfrować znaczenie zapożyczeń z języka angielskiego, gdyż ich zapis w katakana jest dość podobny do oryginału. Jednak w przypadku słów nieznanych tłumaczowi, zapożyczonych z nieokreślonego języka, ich rozszyfrowanie jest bardzo czasochłonne.