Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Znaki, że zanosiło się na poważne kłopoty pojawiły się jeszcze zanim gazety opisały ten skandal: podobno list został poddany wielokrotnemu sprawdzeniu i „dopracowaniu” przez główną odpowiedzialną osobę. W ostatniej chwili wprowadzono zmiany i trzeba było się spieszyć, aby opublikować dokument przed wejściem ustawy w życie.

Tekst przetłumaczyli zwykli pracownicy i to wywołało lawinę telefonów od przywódców grup latynoskich w sprawie prywatyzacji usług tłumaczeniowych. Ale dla Waltera Bacaka, dyrektora Amerykańskiego Związku Tłumaczy, ten incydent był kolejnym przypomnieniem o ważności i jakości procedur zabezpieczających. ,,Są stworzone niezależnie od podmiotu świadczącego usługi: czy to dla tłumacza kontraktowego (freblance), przez agencję lub osoby prywatne,” powiedział Bacak Onionskin. ,,Nie da się ich obejść: uważne sprawdzenie – przez dwie (lub trzy) osoby – to podstawa.”

Narodziny nowego banku: wciąż aktualna pomyłka

Wydano sporą sumę pieniędzy na kampanię reklamową namawiającą biznesmenów do stworzenia nowej europejskiej grupy bankowej w połowie grudnia. W cenę powierzchni były wliczone dwie kolorowe strony w Financial Times, co kosztowało Dexię, nową firmę na rynku - ,,owoc połączenia wartości, umiejętności i środków finansowych dwóch instytucji kredytowych (Credit Local de France i Credit Communal de Belgique)” – jakieś £88,000. Natomiast trzystronicowa rozkładówka, która pojawiła się w Economist, kosztowała minimum £68,400.

Czytelnikom przedstawiono profil biznesowy w ociężałym stylu, na przykład „Europejska grupa bankowa, lider publicznych usług finansowych, właśnie przyszła na świat.”
Dla obserwatorów w dziedzinie językowej, ta sprawa stawiała znowu tekst na skraju poprawności gramatycznej, a zdanie było na tyle dziwne, że od razu można poznać, że to tłumaczenie.

Co się nie udało tym razem?

Naglące terminy i brak poszanowania dla dobrych praktyk tłumaczeniowych – dwa największe problemy według Onionskin –to winowajcy.

Francuska agencja reklamowa Alice przyznała, że termin był wyjątkowo krótki i że było kilku wykonawców. Elita, biuro tłumaczeń z Paryża odpowiedzialne za tłumaczenie na angielski w początkowej fazie, przyznaje, że nie widzieli wersji ostatecznej.

Potwierdzając, że wiedza klienta jest potrzebna w przemyśle tłumaczeniowym, kierownik Elity, M. Tholy żałuje, że klient nie poddał zmienionych tekstów do ostatecznych konsultacji przed oddaniem tekstu do druku. ,,Jeśli nie mamy kontroli na tym ostatnim etapie, nie możemy zagwarantować najwyższej jakości” przyznał.

W Dexia, wydział ds. komunikacji nalegał, aby przeprowadzić procedury korekty; według nich, wiele z niepokojących zmian zostało wprowadzonych przez urzędników i partnerów banku za granicą. Po uciążliwych pytaniach, rzecznik przyznał, że w wielu z tych oddziałów nie było angielskojęzycznych pracowników.

Jak wiedzą wszyscy doświadczeni tłumacze, to oddziaływanie tekstu ostatecznie decyduje o jego powodzeniu lub upadku. W tym sensie, kampania ,,Dexie przyszła na świat” jest przypomnieniem, że wiedza klienta musi być znaczna. Ale humor w Onionskin znacznie poprawiła ulotka przysłana następnego dnia pocztą, która pokazywała, jak daleko może się jeszcze posunąć Delia w tłumaczeniach.
I w tej historii jest jakiś morał.