Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Kampania „węzła” Air France wprowadziła czytelników w błąd

Źródła przemysłowe wskazują na to, że Air France prowadziła jedną z największych kampanii reklamowych we Francji w roku 1996, biorąc pod uwagę tylko całostronicowe reklamy w Financial Times. Zapłata £40,000 za stronę dawała całkiem niezłą sumę.

Ale jak tłumacze i niektóre media specjalistyczne szybko zauważyły, zarówno hasła, jak i cała struktura angielskojęzycznej wersji tej kampanii wyglądały dziwnie, czasem nawet niegramatycznie.

,,Jeśli chcesz zwolnić efekty czasu, nie trać ich podróżując” głosił jeden ze sloganów, który wywołał ożywioną dyskusję na FLEFO, forum tłumaczy na stronie Compuserve. Zdjęcie towarzyszące hasłu przedstawiało pudełka z kremem do ciała.
Oczywiście, wielu Francuzów nie miało problemu ze zrozumieniem tego tekstu, prawdopodobnie dlatego, że tłumaczyli go sobie z powrotem na język francuski, w którym stworzono tę kampanię.

Kontrowersyjny jest przede wszystkim dylemat, przed którym stają klienci zamawiający tłumaczenie na język obcy. Jeden z obserwatorów zauważył, że chociaż specjaliści danej dziedziny mogą służyć użyteczną terminologią, „końcowym odbiorcom, którzy nie znają języka oryginału, trudno jest ocenić jakość tekstu, który otrzymują.
Jak wiadomo, to może spowodować, że klienci będą woleli „ uproszczony”, ale niedbały przekład, który przedkłada składnię języka klienta kosztem stylu – a to ma wpływ – na efekt w języku docelowym.

Wydział komunikacyjny Air France wyznał Onionskin, że kampania została przygotowana przez agencję reklamową Euro-RSCG oraz że tekst w języku angielskim został przygotowany przez tłumaczy z zewnątrz, pracujących we Francji. Agencja ma we Francji piętnastoprocentowy udział, a według Air France tłumacze też „sporo zarobili”.

To Onionskin jako pierwszy skrytykował linie lotnicze za ich reklamy i Air France wydawały się zaskoczone, że od razu można poznać, iż jest to tłumaczenie. Według przedstawiciela Euro-RSCG, kampania była uznana za sukces; zagraniczni przedstawiciele Air France byli zadowoleni i jak zauważyli „samoloty byłe pełne”.

Odnotowanie sukcesu komercyjnego trudno obalić. Ale językoznawcy i kilku wrażliwych obserwatorów nie dało się przekonać. ,,Tytuł – ‘Si vous souhaitez ralentir les effets du temps, ce n’est pas pour en perdre quand vous voyagez’ – świetnie brzmi po francusku” twierdzi Arthur Goodfriend, amerykański ekspert od reklamy, pracujący we Francji. ,,Niestety, nie zawsze dobry tekst reklamowy w jednym języku funkcjonuje równie dobrze przetłumaczony na inny język. Tak jest szczególnie w reklamie”. Według Goodfrienda, możliwe że tłumacze pracujący dla agencji Air France za bardzo trzymali się tekstu oryginalnego, albo zabrakło im kreatywności, która mogłaby rozwiązać niektóre problemy.

W każdym razie, ta reklama nie ukazywała się w mediach tak często, jak by tego chciały Air France, które próbowały - w tym skomercjalizowanym przemyśle - wypromować ofertę pod niezwykłym hasłem: ,,Air France chce latać wspólnie.”