Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Poza odrębnością języków dochodzi wiele innych różnic, które tłumacz musi wziąć pod uwagę. Niektóre z nich całkowicie pochłaniają tłumaczy, tak jak społeczny i historyczny kontekst, w którym żyją.

Ostatnio na przykład telewizja kablowa nadawała krótki cykl programów na temat kultury rapu w Stanach Zjednoczonych. Łatwo mogę sobie wyobrazić, jak trudne musiało być przygotowywanie napisów do tego programu, ze względu na ogromne różnice kulturowe.

Oczywiście portugalski, którym posługują się Brazylijczycy, posiada odmiany odzwierciedlające kontekst społeczny użytkowników języka. Jednak, w przeciwieństwie do rapu amerykańskiego, różnice te nie są zamierzone w sposób oczywisty.

W Stanach język rapu służy często jako forma protestu. Nawet jeśli tłumacz zdecyduje się użyć bardziej potocznego, podobnego slangowi, języka, jest mało prawdopodobne, że sam ten zabieg wystarczy, by uchwycić ogólny kontekst społeczny rapu.

Kontekst historyczny ma również wpływ na proces tworzenia przekładu. Gdyby komuś przyszło dzisiaj dokonać przekładu Shakespeare'a lub Cervantesa, jego tłumaczenie niewątpliwie różniłoby znacznie się od przekładów stworzonych nawet kilkadziesiąt lat temu.

Wyobrażenie, że tłumaczenie to zwykła wymiana znaczeń, pociąga za sobą również inne założenie - że tłumacz jest zdolny przeniknąć umysł autora i przetworzyć na inny język to, co autor chciał powiedzieć.

Żaden czytelnik jednak, łącznie z tłumaczem, nie jest w stanie pojąć do głębi, co autor chciał wyrazić. Na każdą naszą interpretację tekstu wpływa w równej mierze nasze wykształcenie, środowisko, w którym żyjemy, i chwila obecna.

Mając na względzie te czynniki, trudno jest myśleć o tłumaczu jak o kimś niewidzialnym. Nawet najbardziej płynny tekst nosi silne piętno swego otoczenia. Żaden tłumacz nie „uprawia" po prostu zamiany słów.

Nasza praca obejmuje dostosowanie i przeniesienie znaczenia tych słów na grunt lokalny. Nie przez przypadek tłumaczenie oprogramowania komputerowego nazywa się „lokalizacją" albo inaczej adaptacją do lokalnych wzorców.

Zdrajca w kontekście

Na szczęście pogląd ten jest powoli wypierany przez bardziej relatywne podejście, w którym to myśl zyskuje językową oprawę. Z tej perspektywy, języki reprezentują bardziej pojęcia niż obiekty. Pojęcia te uzyskują kształt w umyśle mówcy niezależnie od obiektów, które reprezentują.

Wcześniej uczeni zastanawiali się, czy jest możliwe przeniesienie znaczenia z jednego języka do drugiego. Współcześni badacze zajęli się rozważaniem, w jakim stopniu to przeniesienie jest możliwe lub do jakiego stopnia języki są tworzone przez „ludzką naturę", a w jakiej mierze kształtuje je kultura.

Uwzględniając te spostrzeżenia i biorąc pod uwagę środowisko tłumacza, nie traktujemy go już jak „zdrajcy". Wiemy dziś dokładnie, jak bardzo podlegamy wpływowi momentu historycznego, kultury i społeczeństwa, w którym żyjemy.