Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Raz w miesiącu dziennikarz porannych wiadomości informował nas, że miesięczna inflacja osiągnęła 80% i że dochód na rachunkach oszczędnościowych wyniesie 80,5%.

Ludzie, szczęśliwi, że ich dochody prawie się podwoiły w ciągu miesiąca – i nieświadomi, że większość z tego to tylko teoretyczny zysk – czuli się bogaci i trwonili swój „dochód.” Uważali, by pozostawić kwotę główną nietkniętą, i w odpowiednim czasie inflacja pożarła ich oszczędności do zera.

Z czasem ceny coraz częściej podawano w dolarach. Rząd, powodowany narodową dumą, starał się temu zapobiec, ale zabiegi te nie odniosły skutku. Określano to dolarização informal – „nieoficjalną dolaryzacją”.

Później rząd stworzył URV (Unidade Referencial de Walor: coś na kształt Value Reference Unit – „Jednostki Odniesienia Wartości”) i przez pewien czas wszystkie ceny podawano w zależności od URV. Banknoty URV nie były emitowane, stanowiły więc jedynie walutę rachunkową.

Rząd nigdy nie podał do wiadomości, że URV jest równe jednemu dolarowi amerykańskiemu (US$1), ale kurs „wymiany” zawsze wynosił 1:1. Nazywano to dolarização envergonhadaembarrassed dollarization (dosłownie „żenująca dolaryzacja”), co, moim zdaniem, mówi samo za siebie.

W lipcu 1994 roku URV stał się rzeczywistością, inflacja zniknęła jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i wszystkie niedorzeczności, opisane powyżej, stają się powoli przeszłością. Koszmar się skończył – taką przynajmniej mamy nadzieję – ale w naszym języku ślady po nim pozostaną na długo.