Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Supermarkety nie miały w swej ofercie tej usługi, oferowały za to niższe ceny. Jednak wraz z postępującą inflacją najbardziej zajętą osobą w supermarkecie była ta, która trzymała małe, mieszczące się w dłoni ustrojstwo, drukujące na bieżąco ceny produktów. Ta nieszczęsna, znienawidzona postać chodziła tam i z powrotem wzdłuż rzędów, zmieniając ceny, ciągle na wyższe.

Czasami do jednego artykułu przyklejone były naklejki z trzema czy czterema różnymi cenami. Tę czynność zmieniania etykiet określano remarcar (marking again – „wycenianie na nowo”). Co interesujące, do tej pory remarcar zawsze znaczyło to mark down – „ obniżać [cenę]”, np. podczas sprzedaży, ale powoli zaczęło oznaczać to mark up – „podnosić”.

Nawet teraz, gdy inflacja wydaje się być za nami, trudno powiedzieć, kiedy remarcar oznacza podwyżkę, a kiedy obniżkę.

Pensje wypłacano tradycyjnie raz na miesiąc. Osoby mające problemy finansowe mogły poprosić o vale (advance – zaliczkę: nazwa wzięła się z tego, że pracownik podpisywał tzw. vale”, tj. skrypt dłużny – po angielsku IOU). Rosnąca inflacja sprawiała, że vale było czymś na porządku dziennym, a prawo do niego stało się częścią zbiorowych negocjacji.

Często negocjacje nie przynosiły skutku i strony szły do sądu. Fachowa nazwa tych sporów to dissídio coletivo. Powoli o dissídio zaczęło oznaczać samą umowę o pracę lub też wzrost płac zawarty w umowie. Na marginesie, salário znaczy „płaca” (wages), a salário mínimo to „płaca minimalna” (the minimum wage).

Ponieważ słowo mínimo uważano za umniejszające, wycofano je stopniowo z potocznej mowy. Gdy dziś używa się frazy o salário, chodzi często o o salário mínimo – płacę minimalną. Niektóre usługi wciąż wycenia się w kategoriach salários mínimos. Mój księgowy, na przykład, liczy sobie um salário mínimo, to znaczy miesięczne honorarium równe miesięcznej płacy minimalnej.

Niektóre grupy nie kwalifikowały się jednak do zaliczki (vale). Należeli do nich m.in. emeryci, którzy otrzymywali – i nadal otrzymują – swoje wypłaty raz w miesiącu. Zdolność nabywcza, uwarunkowana inflacją na poziomie 80%+ na miesiąc, malała tak szybko, że ludzie, którzy otrzymywali wypłatę co miesiąc, szli prosto do supermarketów i wydawali możliwie jak najwięcej, zanim banknoty straciły wartość.

Ktoś powiedział wtedy, że inflacja jest „najdotkliwszym z podatków (the cruelest tax of all), ponieważ pożera zarobki biednych, którzy nie mogą uczestniczyć w ciranda financeira. Nazywano to imposto inflacionário, co tłumaczy się jako the hidden tax represented by inflation (ukryty podatek spowodowany inflacją).

Biedni, wyłączeni z udziału w ciranda financeira, lokowali wszystkie swoje oszczędności w cadernetas de poupanca (passbook savings accounts – rachunkach oszczędnościowych). Pieniądze te uważano za rzecz świętą i trzymano na „czarną godzinę”. Miesięczne odsetki tych kont wynosiły 0,5%, plus correção monetária.

Niestety wielu ludzi nie zdawało sobie sprawy z różnicy między oprocentowaniem a indeksacją. Wiedzieli tylko, że dochody na rachunku oszczędnościowym (rendimento da poupança – income on savings accounts) były wysokie i wzrastały. I byli szczęśliwi – zbyt szczęśliwi.