Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Dzięki „tabeli” wysokość każdej z rat miała być zmniejszona tak, by zniwelować efekty inflacji. Prowadziło to do wielu sporów, ponieważ nabywcy chcieli płacić zgodnie z „tabelą”, handlarze zaś twierdzili, że do tej pory sprzedawali na kredyt bez odsetek, inflacji czy innego zysku, zawsze na swoją wielką szkodę, a teraz wchodzi jeszcze tabelinha, by zredukować ich i tak już mizerne zarobki. Ostatecznie więc „tabelę” obchodzono i inflacja rosła i spadała jak zwykle.

Indeksację wprowadzono jako środek zaradczy na inflację, nie powiodła się jednak głównie dlatego, że pociągała za sobą inne zmiany.

Stopa inflacji zwiększała się i musieliśmy indeksować praktycznie wszystko – płace, czynsz, raty – przez ustalanie cen w zależności od wartości produktów, których cena była powszechnie znana i podana do publicznej wiadomości.

Przykładem mogą być obligacje skarbowe. Indeksowano obligacje skarbowe o wartości nominalnej i większość ludzi była w stanie określić wartość danego dnia. Obligacje te nazywano Obrigações Reajustáveis do Tesouro Nacional (ORTN) i wszystkie ceny były podawane w proporcji do nich.

I tak na przykład wielu tłumaczy miało stawkę 1 ORTN za stronę przekładu. Płace naturalnie również były podawane w stosunku do ORTN. Pomoc domowa otrzymywała zapłatę w ORTN. Wartości ORTN były przeliczane (convertidos) na zwykłą walutę w momencie zapłaty. Oczywiście większość ludzi nigdy nie widziała ORTN, używaliśmy zwykłych pieniędzy, a indeksy były tylko „walutą ksiąg rachunkowych”.

Nie podaję nazwy właściwej jednostki monetarnej będącej w użyciu, gdyż mieliśmy w tamtym okresie jakieś pół tuzina różnych jednostek.

Z czasem ORTN zamieniono na Obrigação do Tesouro Nacional (OTN), która z kolei dała początek (i koniec) otenizar (w celu podawania wartości w OTN).

Nieoficjalnie ceny podawano także w dolarach. Z powodu ostrych kontroli dewizowych większość ludzi nigdy nie widziała „zielonych”, ale prawie każdy wiedział, ile dolar jest wart. Kontrole dewizowe stały się przyczyną powstania „czarnego rynku”. Nazywamy go o black, handlarze czarnego rynku zaś znani są jako doleiros.

Oficjalny kurs wymiany również był narzędziem polityki gospodarczej, więc nie odzwierciedlał sytuacji na rynku, a ponieważ wierzono ogólnie, że sytuacja ta znajdowała wyraz w funkcjonowaniu czarnego rynku, jego stawki urosły do takiej rangi, że podawały je nawet poważne gazety.

Nawet Bank Centralny musiał podążyć w odpowiednim czasie za ich przykładem i uwzględnić ceny czarnego rynku w swoim biuletynie. Aby jednak uniknąć wyrażenia mercado negro, które zawsze przywodzi negatywne konotacje, ukuliśmy frazę mercado paralelo, uważaną za bardziej odpowiednią dla władz.

Później CVM, brazylijski odpowiednik amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC: Securities and Exchange Commission), uchwalił, że wszystkie organizacje podlegające jego regulacjom – w tym wszystkie instytucje finansowe i spółki emitujące akcje w obrocie publicznym – muszą stosować indeksację do praktycznie wszystkich aktywów i pasywów. To wymaga wyjaśnienia.