Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

I wreszcie, jak można trafić na poprawne tłumaczenie czegoś, czego nie rozumiecie? To znaczy, jeśli trafilibyście, jak moglibyście stwierdzić, że jest ono poprawne, zakładając nawet, że w pełni opanowaliście język docelowy? Wracamy do punktu wyjścia.

Mam następujące wątpliwości: jak się mówi…


Nasza znajoma wpisała pięć lub sześć terminów, z resztą mogła sobie poradzić. Albo przynajmniej myślała, że sobie poradzi. Kiedy czytam niektóre z wiadomości, mówię do siebie: jeśli muszą o to pytać, wyobraźmy sobie resztę, ponieważ pytania są często dość podstawowe, żeby nie powiedzieć naiwne. W rzeczy samej, jest różnica między tym, co tłumacze myślą na temat swojej niewiedzy, a tym, czego rzeczywiście nie wiedzą. Im mniejsza różnica, tym lepsze tłumaczenie. Chciałbym wiedzieć, jak wąska jest przepaść w moim przypadku i jak ją jeszcze trochę zmniejszyć.

Pojęcia przedstawione zostały bez kontekstu – kolejny fakt, który mnie szczególnie mierzi. Jak profesjonalny tłumacz może nie wiedzieć, że znaczenie (a tym samym tłumaczenie) w wielkim stopniu zależy od kontekstu? W wyniku prośby o pomoc bez podania kontekstu otrzymamy kilkanaście propozycji, z których wszystkie mogą być równie poprawne, ale niewłaściwe w danym przypadku. Ponadto, jeśli autor użył nieznanego słowa w nietypowy sposób, jedynie kontekst pozwoli nam na odpowiednie przetłumaczenie.

Kontekst powinien stanowić całe zdanie, a nie tylko kilka słów. Często, niezrozumienie (i błędne przetłumaczenie) wynikają ze złego podziału zdania.

... i dalej jak zwykle protest na temat ogólnej zbędności wszystkich słowników, a szczególnie tych portugalskich

To jest oczywiście najlepsza tradycja tłumaczeń. Jednak niezależnie od tego, że słowniki mogą być złe czy dobre, praca tłumacza zawsze zaczyna się tam, gdzie kończy się rola słownika. Jesteśmy – lub powinniśmy być – kimś dużo więcej niż rybakiem tłumaczeń w stawie słowników i glosariuszy.