Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Jestem pewnego rodzaju wyjątkiem, ponieważ miałem tu i tam okazję dobrze się przyjrzeć takim rachunkom. I coś wam powiem: marża jest dużo wyższa niż 25%, które wielu tłumaczy tak doprowadza do szału. A biuro, które nalicza jedynie 25% szybko popada w tarapaty i ma problemy z płynnością finansową, co kończy się bankructwem. Osobiście wolę dostać na czas pieniądze od kogoś, kto zarabia drugie tyle na mojej pracy, niż pracować dla tego, kto nalicza „uczciwe” 10%, a mi nie zapłaci lub potrzebuje ciągłych przypomnień, by to zrobić.

Właściwie to nic mnie nie obchodzi, ile zarabiają biura tłumaczeń, sekretarki, hydraulicy czy piloci samolotów. Chcę tylko zarabiać trochę więcej niż kiedyś, to wszystko. Może i sekretarki zarabiają lepiej. Ale ja nie chcę być sekretarką. Ani też hydraulikiem, jeśli o to chodzi. Ja tylko chcę być tłumaczem i trochę więcej zarabiać. I mniej pracować. Wiecie, jak to jest.