Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Ale jeśli ten sam tłumacz policzy $11 USN za słowo przy tłumaczeniu dla sąsiada, to niekoniecznie będzie to uczciwa cena. Sąsiad nie zna rynku i być może znalazłby lepszą ofertę, gdyby orientował się w tym temacie. Taka cena może być też zbyt niska, jeśli np. tłumacz chce być uprzejmy, ponieważ jest winien przysługę temu konkretnemu sąsiadowi.

Z drugiej strony, jeśli duża agencja płaci wysoką stawkę za zlecenie, to także będzie ona uczciwa. Oznacza to wtedy, że z jakiegoś powodu praca ta jest warta większych pieniędzy.

Co uzasadnia wyższą stawkę?

Wszystkie towary i usługi ocenia się według trzech kryteriów: ceny, jakości i czasu dostawy. W idealnych warunkach rynkowych, kiedy wszystkie strony są dobrze poinformowane, jeśli zmienia się jeden z czynników, to dzieje się tak dlatego, że inny również uległ zmianie.

Jakość

Doświadczeni klienci zapłacą więcej, gdy usługi świadczone przez tłumacza są uznawane za lepsze, a klienci uznają, że potrzebują lepszej jakości. Słowo klucz w poprzednim zdaniu to „uznawać”. Wyjaśnię to na dwóch przykładach:

Sytuacja pierwsza: idziesz do supermarketu po herbatę, a tam jakaś młoda osóbka proponuje ci degustację najnowszego odkrycia wśród gatunków herbaty, w cenie dwa racy wyższej niż inne herbaty, twierdząc, że ma ona zupełnie wyjątkowy skład. Po spróbowaniu nie zauważasz żadnej różnicy, w związku z czym pozostajesz przy dawnym wyborze.

Sytuacja druga: idziesz do sklepu meblowego po krzesło. Sprzedawca oferuje ci dwa krzesła: wygodne, najzwyklejsze w świecie krzesło za cenę $100 USN oraz luksusowy fotel z przeróżnymi bajerami za $900 USN. Co prawda różnica w cenie jest zrozumiała, jednak dlaczego masz wydawać tyle pieniędzy na ładniejsze krzesło, skoro zwykłe w zupełności ci wystarczy, a w dodatku zaoszczędzisz $800 USN. Jakość jest bezdyskusyjnie lepsza, ale nie tego ci potrzeba. Ostatecznie masz na nim siedzieć, a nie wystawiać je w muzeum sztuki. Sprzedawca będzie uparcie twierdził, że ładniejsze krzesło polepszy twoje warunki pracy oraz zwiększy jej wydajność, więc właściwie będzie to tańszy zakup. Ale nie jesteś tak naiwny, by dać się na to nabrać i kupujesz tańszy mebel.

Podsumowując: klient, który płaci za lepszą jakość nie tylko umie ją zauważyć, ale też wie, czy jej potrzebuje. Szczęśliwy tłumacz, który trafi na takich klientów.

Druga strona jakości

Jakość ma też inny aspekt: „wrażenie poziomu trudności”. Klient, któremu wydaje się, że tłumaczenie jest trudne, będzie gotów zapłacić za jego wykonanie więcej. Nie oznacza to, że zaproponuje wyższe wynagrodzenie. Może jedynie zgodzić się na wyższą stawkę, jeśli zajdzie taka konieczność. A to przecież zupełnie co innego.

Poziom trudności nie wynika jedynie z treści, ale też z formy i środka przekazu. Dla większości klientów zależy to od stopnia „fachowości” tłumaczenia, ponieważ pewne teksty są postrzegane jako „bardziej fachowe”, a więc trudniejsze niż inne. Osobiście nie uważam, żeby „stopień fachowości” był aż tak istotny. Według mnie, ważniejsza jest forma i środek przekazu.

Chaotyczny dokument tłumaczy się o wiele trudniej niż przejrzysty tekst o dużo trudniejszej tematyce. Niestety niewielu klientów o tym wie. Oprócz tego, oczywiście, dużo trudniej jest przetłumaczyć nieczytelny faks od dokumentu w formacie Word, nie wspominając o koszmarnych tłumaczeniach z PowerPointa.

Naturalnie nie wszyscy klienci to wiedzą czy rozumieją. A nawet jeśli rozumieją, to czasem udają, że jest inaczej.