Czytelnia / Kształcenie i zawód tłumacza

Edukacja klientów – czas

Brett Jocelyn Epstein

tłum. Natalia Banaszewska

Źródło:

 

Myślę, że część czytelników pamięta mój artykuł opublikowany w październikowym numerze magazynu Translation Journal z 2006 roku, w którym poruszyłam problem edukacji klientów, uświadamiania im, czym jest tłumaczenie i ile kosztuje. Okazuje się, że tłumacze powinni przedyskutować z klientem jeszcze inną kwestię, a mianowicie czas.

Czy byliście już w takiej sytuacji, że otrzymaliście od klienta tekst i zostaliście ot tak poinformowani, że należy zwrócić doskonale przetłumaczony i/lub zredagowany dokument w ciągu kilku godzin lub dni? A jak często zdarzało się, że tekst był szczególnie długi i/lub skomplikowany? Albo czy nie obiecywał kiedyś klient, że prześle projekt pracy przed upływem ustalonego terminu, następnie nie dotrzymał tego terminu i jeszcze przesłał tekst kilka dni czy nawet tygodni później, oczekując od was wykonania tłumaczenia w pierwszym terminie? A jak często taka sytuacja miała miejsce w okresie natężonej pracy (na przykład tłumaczenie sprawozdań rocznych), kiedy starannie zaplanowaliście swój czas?

To normalne, że w takiej sytuacji odczuwamy brak szacunku ze strony klienta dla naszego czasu, pracy, czy dla nas samych. Klientów nie obchodzi wtedy to, że pracujemy od godziny ósmej rano do drugiej nad ranem następnego dnia i tak kilka dni z rzędu, żeby tylko zdążyć z pracą na czas. Brak szacunku dla wysokich kwalifikacji tłumaczy, którym klient powierzył jakiś ważny dokument, często doprowadza do frustracji czy złości i może nawet wpłynąć na pogorszenie jakości przekładu. Nieraz z powodu opóźnień klienta tłumacze ostrzegają swoich kolegów przed przyjmowaniem zlecenia. I w ten sposób traci i tłumacz, i klient.

Z czego więc wynika taka postawa zleceniodawców? Dlaczego narażają na szwank jakość pracy i relacje z tłumaczem? Z doświadczenia wiem, że wynika to przede wszystkim z 1) niewiedzy klienta na temat samej istoty przekładu, co z kolei wpływa na źle zaplanowany czas na staranne wykonanie tłumaczenia, lub 2) nieumiejętności klienta w organizowaniu własnej pracy i tym samym przenoszenia presji zbliżającego się wielkimi krokami ostatecznego terminu na tłumacza, lub 3) błędnego założenia klienta, że osoby pracujące na własny rachunek nie robią nic, tylko bezczynnie siedzą i usilnie czekają na kolejną pracę, a zatem przyjmują każde zlecenie o każdej porze.

Ostatni przykład ilustruje jeszcze sytuację, w której klienci uważają siebie za jedynych, a przynajmniej tych najważniejszych zleceniodawców, i w wypadku, kiedy nie przesłali wam pracy w terminie, nie mają powodów, aby przypuszczać, że jesteście teraz zajęci innym tłumaczeniem.

Jak zatem mogą tłumacze poradzić sobie z tym problemem, z czasem? Na początek, zanim klient nas wybierze, warto dostarczyć więcej informacji dotyczących pracy tłumacza.

Najłatwiejszy sposób zaproponowałem w ostatnim artykule: na swojej stronie internetowej lub ulotce szczegółowo przedstawcie pracę tłumacza, na czym ona polega i czym tak naprawdę jest tłumaczenie. Jeśli możecie, ogólnie opiszcie swoje wcześniejsze zlecenia (poufność takich informacji wyklucza szczegółowy opis) i poinformujcie, ile czasu poświęciliście na każdy etap projektu.