Czytelnia

Trzeba tu zwrócić uwagę na kilka spraw. Po pierwsze, nie można unowocześniać poprzez zwykłe usunięcie wszystkich archaizmów, w wyniku czego otrzymujemy:

1 Out of the depths have I cried to you, O Lord.

2 Lord, hear my voice: let your ears be attentive to the voice of my supplications.

3 If you, Lord, should mark iniquities, O Lord, who shall stand?

Kiedy się tak postąpi, wtedy musimy się liczyć z powstaniem niechcianych przerw. Na końcu pierwszego wersu mamy „to you, O", kilka samogłosek w rzędzie, co nie jest pozytywnym zjawiskiem. To znaczy, mamy coś osadzone w danym miejscu w czasie, w sposób, który jest niemalże nieuzasadniony. Ale powody są bardzo ważne, im więcej, tym lepiej.

Decyzja o zapisaniu wcześniej wspominanych liter „b" i „e" obok siebie musi dać się uzasadnić na podstawie ich brzmienia, decyzja o ich ulokowaniu na podstawie znaczenia, czasu i brzmienia musi być również uzasadniona.

Jak już było wspomniane, słowo „be" na końcu wersu w wierszy Emily Dickinson jest oczywiste z powodu oczekiwań związanych z brzmieniem i znaczeniem, gdyż każde brzmienie i każde powiązanie pomiędzy nimi powinno mieć powód istnienia związany z czasem i miejscem - im bardziej delikatne i eleganckie są te powiązania, tym piękniej.

Przyjrzyjmy się powyższemu tłumaczeniu z Biblii Króla Jakuba. Ze słowem „thee", które jest archaicznym określeniem na „ciebie" mamy w czterech sylabach „to Thee, O Lord" serię czterech samogłosek według wzoru: niska - wysoka - niska - niska.

Samogłoska wysoka znajdowała się na „thee", tak że szereg samogłosek odzwierciedlał sens „wołania z głębokości" do Boga („thee"- „ciebie"). Zamiana słowa „thee" na „you" zupełnie niszczy całą tę piękna strukturę i sprawia, że koniec tej linijki brzmi jak nieatrakcyjny łomot, właśnie wtedy, kiedy ktoś chce wołać do Boga, do miejsca na wysokościach!

Zamiana „unto", które jest archaicznym określeniem na „do", na współczesne „to" sprawia, że powstaje zlepek „criedto". Język ma do wykonania trudne przejście z „d" do „t" i z tego powodu powstaje ten zlepek.

Jeśli byłby jeszcze jakiś czasownik w tym zdaniu, na przykład można by dodać „(have I) cried to, sighted to" - „wołałem, wzdychałem", wtedy „cried to" byłoby możliwe. Ktoś zapytany o powód mógłby odpowiedzieć, że napisał „cried to" z powodu brzmienia następnych słów.

Chciał, żeby „cried to" było obok „sighed to", aby stworzyć uczucie trwającej tęsknoty, powtarzanego krzyku. Albo mógłby mieć jakąkolwiek ilość uzasadnień, a wszystkie one powinny, tak jak w podanym przeze mnie przykładzie, być oparte na brzmieniu, miejscu brzmienia w czasie i na znaczeniu.

Trzeba zaznaczyć, w sumie powinno być to oczywiste, że zajmujemy się tutaj odczytywaniem na głos, a nie czytaniem w myślach. Jak wyżej wspomniano, chodzi o pieśń.

Trzeba też dodać, że detale są tutaj tak ważne jak w baroku - ale czy muzyka Bacha nie jest lepsza od brzdękania pierwszego lepszego zespołu szkolnego?