Czytelnia

Tak jest również z procesem tłumaczenia - jak często nabieramy wystarczającego dystansu do siebie, aby przeanalizować nasze działania?

Jak często, tłumacząc tekst, czujemy, że nie ruszamy się z miejsca, nie zdając sobie sprawy z tego, że większość oporu, jaki napotykamy, to wynik osłabienia koncentracji.

Jak często zatrzymujemy się i pytamy samych siebie, co możemy zrobić, aby ułatwić sobie tłumaczenie?

Podobnie, jak często zdajemy sobie sprawę, będąc całkowicie pochłonięci tłumaczeniem, że zupełnie tracimy obiektywność i odchodzimy za daleko od wymaganego stylu? Jak często świadomie odrywamy się od tekstu i nabieramy pewnego dystansu przed dalszym tłumaczeniem, tylko po to, by upewnić się, że tworzymy właśnie to, czego wymaga od nas klient.

Proces tłumaczenia dokumentu od początku do końca jest stopniowym procesem podejścia do tekstu, odkrywaniem jego kontekstu, stylu i celu, stawaniem się jednością z tekstem w momencie, gdy odkrywamy przekaz i przekładamy go na nasz język; jest odróżnianiem naszej krytycznej opinii, żeby zobaczyć proces w szerszym kontekście i ocenić jego jakość, trafność i adekwatność. Ostateczne dokładne przeczytanie kończy proces.

Tłumacz włącza tekst do swoich doświadczeń o świecie i odkłada tekst, umożliwiając mu samodzielne istnienie.

c) Włączenie/wyłączenie

Typowym przykładem włączenia i wyłączenia w praktyce jest rozróżnienie, którego tłumacze często dokonują pomiędzy pomocami terminologicznymi, do których mają dostęp w swoim miejscu pracy, a tymi, dla których muszą opuścić miejsce pracy.

Na pierwszy rzut oka wydaje się to powiązane z wygodą i łatwością dostępu. Dla niektórych „miejscem pracy" jest własne biurko, dla innych może ono oznaczać również innych kolegów w sąsiednim biurze lub też kolegę tłumacza pracującego dla tej samej agencji.

Prawdopodobnie ta linia podziału pomiędzy stroną wewnętrzną a zewnętrzną, bliskością i odległością zmienia się w zależności od sytuacji.

Korzystanie z zasobów w miejscu pracy może nie mieć wpływu na koncentrację, ale wizyta w bibliotece może być mile widzianą przerwą, która pozwala na nabranie pewnego dystansu wobec tekstu.

Przyglądając się wnikliwie, można stwierdzić, że ten układ odniesienia ma dużo wspólnego z pytaniem o relację: kogo w myślach włączamy do naszego zespołu. Mowa tutaj o źródłach „moich" kontra źródła „zewnętrzne" (ja/inni - my/oni).

Linia podziału pomiędzy własnym ja a innymi zmienia się w zależności od osoby i kontekstu. Może zależeć również od innych wykorzystywanych układów odniesienia.

Jednak zawsze pojawia się pytanie o zaufanie: źródła, które tłumacz traktuje jako „wewnętrzne", są potwierdzane poprzez jego satysfakcję i dlatego mogą być one używane z przekonaniem.