Czytelnia

Jeszcze inny sposób to potraktować tłumacza jako specyficznego rodzaju czytelnika: oprócz „odtworzenia" tekstu we własnym umyśle (co czytelnik robi normalnie) tłumacz musi jak gdyby dokonać szczegółowej pisemnej relacji z osobistej „interpretacji" tekstu.

Możemy użyć tego modelu jako szkieletu, w którym umiejscowione są różne mikrostrategie, które tłumacz musi mieć doskonale opanowane. A to wiąże się nieuchronnie z nabywaniem doświadczenia!

Co więcej, decydującą cechą modelu, który został tu zaprezentowany, jest to, iż angażuje on nie tylko umysł, ale również i ciało. Kiedy tłumaczymy, to właśnie nasze ciało jest narzędziem „wrażliwości", które mówi nam, czy to, co robimy, podoba się nam, czy też nie.

Jak więc widzimy, każdy proces może być opisany pod względem operacji, testów i decyzji (patrz: Znaczenie pytań, rozdział 2).

W przypadku tłumaczenia testem może być pytanie: czy jestem zadowolony z tego, co zrobiłem?, i pierwsza, półprzytomna odpowiedź, na której decyzja się opiera, jest dostarczana przez ciało, jeszcze zanim zostanie oceniona przez umysł.

Ciało podejmuje decyzje bardzo szybko, podczas gdy umysł potrzebuje więcej czasu, szukając powodów, które mogłyby daną decyzję usprawiedliwić.

Jak zostało to przedstawione w rozdziale 2, proces tłumaczenia dokumentu od początku do końca jest procesem stopniowym, który obejmuje określony sposób podejścia do tekstu, stawanie się z nim jednością, odróżnianie się od tekstu, włączenie do własnego świata doświadczeń i odłożenie tekstu jako elementu istniejącego samodzielnie.

Tutaj rozdzielamy proces na trzy części, aby zilustrować to, co się dzieje. Ważne jest jednak, by pamiętać o tym, że proponowany jest tutaj model teoretyczny, a podział procesu na wiele pojedynczych części jest podziałem sztucznym.

Rozróżnienia te w rzeczywistym tłumaczeniu nie są tak wyraźne: fazy mogą pojawiać się w procesie jednocześnie, więcej niż jeden raz lub nawet w różnej kolejności.

Wierzymy jednak, iż ten podstawowy model jest słuszny. A co więcej, mamy też nadzieję, że wyjaśnia, iż jakość produktu końcowego może być zagwarantowana jedynie przez proces, w wyniku którego ten produkt powstaje.

Zaangażowanie

Wszyscy znamy turystów, którzy spędzają swoje wakacje, patrząc na wszystko przez wizjer kamery i mają obsesję na punkcie uchwycenia każdego nowego doświadczenia na filmie, by później zabrać go do domu i pokazać rodzinie i przyjaciołom.

W rezultacie nie doświadczają samych wakacji! Podobna pułapka czyha na tłumaczy, którzy tłumaczą teksty z dystansu, zwracając dużo uwagi na słowa i zdania, a pomijając znaczenie i cel.

Jeśli wybierzemy takie podejście, wówczas istnieje realne zagrożenie, że możemy przeżyć nasze całe życie zawodowe bez doświadczenia wszystkich rodzajów komunikacji, która przeszła przez nasze ręce (ale nie przez serca).