Czytelnia

Odpowiedź jest prosta: nigdy! Nie możliwy jest więc powrót do społeczeństwa żyjącego w socjalizmie demokratycznym. Niezależnie od tego, w jakim stopniu zdekonstruowana lub tłumaczona jest jego tożsamość kulturowa.

Cnota niewierności

W jednym ze wspomnianych wcześniej esejów, „Sex, Lies and the Public Sphere," Nancy Fraser wyraźnie próbuje uporać się z kwestią odwracalności procesu emancypacji kobiet.

W eseju tym przedstawiono kobietę, która stara się poruszyć na forum problem molestowania seksualnego, i która w efekcie przekonuje się, że nie jest zdolna do obrony swojej prywatności w starciu z powszechna krytyką.

Pierwotnie idea mobilizacji feministek znajdowała się między tym, co prywatne, a tym co publiczne (zadaniem było upolitycznienie sfery prywatnej). Nagle wszystko się zmieniło. Głównym celem stała się obrona sfery prywatnej przed publiczną, która straciła swoje pierwotne wartości oraz swoje postępowe znaczenie polityczne.

W później opublikowanym eseju dotyczącym przestrzeni publicznej[5], Nancy Fraser zastanawia się (z pewną dozą samo-krytyki) nad zmianami dotyczącymi zmiany roli politycznej oraz natury przestrzeni publicznej w kontekście znacznie szerszej transformacji historycznej - upadku ery postwestfalskiej, trzystuletniego porządku światowego kształtowanego poprzez pojęcie suwerennego państwa narodowego.

Według Fraser klasyczna teoria przestrzeni społecznej, którą sformułował nikt inny jak Habermas, oparta jest na koncepcji westfalskiego porządku.

Zakłada więc z góry kilka elementów, z których każdy ma być niezbędny do działania państwa: aparat państwa narodowego, który sprawuje suwerenną władzę nad danym terytorium i jego ludnością, gospodarka narodowa podporządkowana regulacji ze strony władz, ogół obywateli kraju, którzy działają na jego terenie, język narodowy służący do komunikowania się społeczeństwa, literatura narodowa oraz edukacja przyczyniające się do powstawania tożsamości kulturowej oraz stanowiąca podstawę komunikacji, prasa narodowa, państwowe radio i telewizja itd.

Każdy z tych elementów jest dziś bezzasadny. Zagroziło im pojawienie się nowych form ponadnarodowych, globalnych władz. W konsekwencji, normatywne znaczenie oraz rola polityczna przestrzeni publicznej również straciły rację bytu. Także niegdysiejsza granica pomiędzy tym co publiczne, a tym co prywatne została rozmyta. Nie dziwi więc fakt, iż koncepcje postępu i emancypacji straciły na znaczeniu.

Zdaniem Humboldta to właśnie nic innego jak tłumaczenie lingwistyczne przyczyniło się do pojawienia się porządku westfalskiego. Było to jego społecznym i politycznym celem. Na podstawie tego porządku miano tworzyć społeczności i współczesne kraje oraz sposób ekspresji politycznej, czyli innym słowami, suwerenne państwa narodowe. Na sam koniec tego procesu, który możemy określić m.in. mianem postnarodowego, postsocjalistycznego, postkolonialnego, postwestfalskiego, poststrukturalnego, powstało tłumaczenie określane jako kulturowe.

Dla Waltera Benjamina tłumaczenie jest pewnym rodzajem życia pozagrobowego oryginału (jego „Fortleben"). Dlaczego więc nie możemy określić kultury mianem życia pozagrobowego społeczeństwa? Wskazuje to oczywiście na faktyczną nieodwracalność tej zmiany.