Czytelnia

Inaczej mówiąc, doświadczenie dla większości Niemców obce, a które istnieje dziś jako konkretna kulturowa pozostałość i wspomnienie znane tylko małej części mieszkańcom kraju.

Problem tkwi w tym, że Nancy Fraser nie ma na myśli postsocjalizmu jako takiego, lecz odnosi się raczej do sytuacji, która określona może być jedynie mianem epokowej i globalnej. Główne cechy tej sytuacji, którą przedstawia ona dobitnie jako „wiek postsocjalistyczny", to:

- Brak jakiejkolwiek wiarygodnej lub postępowej wizji alternatywy dla dzisiejszego ładu.

- Zmiana gramatyczna w sposobie przedstawiania żądań politycznych: typowo socjalistyczne żądania równości społecznej i „sprawiedliwej (re)dystrybucji" zastępowane są przez roszczenia dotyczące rozpoznania odrębności grupy, „sprawiedliwego uznania", czyli potwierdzenia różnic dotyczących narodowości, przynależności etnicznej, „rasy"" płci, orientacji seksualnej itd. Można powiedzieć, że postsocjalistyczna sytuacja jest, z politycznego punktu widzenia, pewnym rodzajem tłumaczenia.

W dobie socjalizmu cele polityczne formułowane były w oparciu o język walki społecznej, tzn. walki o redystrybucję. W dzisiejszym postsocjalistycznym świecie większość żądań politycznych formułowanych jest przez użycie języka kultury, „walki o uznanie" pomiędzy zdefiniowanymi z kulturowego punktu widzenia „grupami" lub „wspólnotami wartości", które mają na celu obronę swoich „tożsamości", „kulturowej dominacji" i wywalczenie „uznania".

To, co niegdyś było interesem warstw społecznych, zostało przełożone na tożsamość grupy, definiowanej głównie ze względu na podłoże kulturowe, oraz stało się głównym motorem napędowym mobilizacji politycznej.

- Trzecią cechą postsocjalizmu jest pojęcie, które Nancy Fraser określa jako „powracający liberalizm ekonomiczny". Dotyczy ono to pojawienia się globalnego rynku oraz nowych form przejściowej suwerenności powodowanej względami ekonomicznymi.

Wszystko to zostało przetłumaczone jako sytuacja „postindustrialnego państwa opiekuńczego". Trzeba przyznać, że jest to bardzo twórczy przekład. Nie stanowi ono jednak krytycznego punktu widzenia. Tłumaczenie to nie jest ani dobre, ani złe.

Tłumacz zetknął się z poważnym problemem i poradził sobie z nim w sposób, który ma zarówno wady, jak i zalety. Sposób rozumowania przedstawiony w tłumaczeniu można uznać za poprawny: tłumacz zdołał uniknąć bezpośredniej lokalizacji, terytorializacji oraz wyszczególnienia sytuacji definiowanej zasadniczo jako globalnej, co z pewnością wiązało się z największym ryzykiem niezrozumienia oryginału.

Następny ważny problem to pytanie, czy stan zwany „postindustrialnym państwem opiekuńczym" ma jakikolwiek sens? Można spierać się o to, czy upadek modernizmu przemysłowego, pojawienie się rynku globalnego oraz nowych typów ponadnarodowych ekonomicznych oraz politycznych podmiotów (których władza i wpływy wykraczają poza tradycyjne pojęcie suwerenności państwa narodowego), wdrożenie nowych sposobów produkcji oraz „postfordyzm," oznacza faktyczną niemożliwość istnienia jakiejkolwiek formy stabilnego i sprawnego państwa opiekuńczego.