Czytelnia

Tłumaczenie dokumentów osobistych

Steve Vitek

tłum. Izabela Ignatowicz

Źródło:

 

"O swoich bliźnich pomyśl
Z pomocą pospiesz do nich
Wlej nieco miłości w serce!
A gdy się zdecydujesz
Dobro cię pokieruje
Wlej nieco miłości w serce!"

[Z niemal zapomnianej piosenki Jackie De Shannon z lat sześćdziesiątych]

Poniższy artykuł dotyczy tłumaczenia dokumentów osobistych. Dokumentami osobistymi nazywane są akty urodzenia, odpisy ocen ze studiów, akty ślubu, dokumenty rozwodowe i  akty zgonu, ponieważ często zawierają wiele osobistych informacji. Przykładem niech będzie akt urodzenia, który  ujawnia dane na temat twojej (naturalnej) płci, ogłasza całemu światu twój wiek, imię, adres, zawód i pozycję rodziców oraz, w zależności od kraju, jakim byłeś dzieckiem i jakie masz znamiona.

Czeskie akty urodzenia mają rubrykę zatytułowaną „uwagi", która zawsze jest pusta. Czekam na interesującą uwagę w stylu „ma dwie głowy" lub „jeden z trzech syjamskich braci", jednak dotychczas bez rezultatów. Niemniej często odnajduję interesujące rzeczy w starych, nudnych aktach. Na przykład stare, czeskie określenie oznaczające „nieślubne" dziecko to „z nieprawego łoża". Dość plastyczne określenie, jednak prawdopodobnie bardziej trafne, niż „nieprawowity". Jak dziecko może być nieprawowite? Czyż wszystkie dzieci nie są prawowite, w przeciwieństwie do niektórych działań swoich rodziców?

Dokumenty osobiste z Czech, Słowacji, Francji, Niemiec, Bułgarii, Polski, Japonii, Rosji, Algierii i innych krajów, należące do ludzi, których nigdy nie poznałem, towarzyszą mi od dwudziestu pięciu lat. Wydaje się, że znajdują mnie wszędzie. Niektóre dokumenty są już przetłumaczone: ukraińskie akty urodzenia napisane są po ukraińsku i rosyjsku, algierskie natomiast - po arabsku i francusku.

Jedno z tokijskich biur tłumaczeń poprosiło mnie kiedyś o przetłumaczenie czeskiego aktu urodzenia. Musiałem jednak odmówić, gdyż byłem na Hokkaido - odwiedzałem tamtejsze gorące źródła i targowiska z rybami. Żałuję, że ominęło mnie to zlecenie i do dziś zastanawiam się, kto je przyjął.

Co jakiś czas mój faks, e-mail lub skrzynka pocztowa wypluwają akt urodzenia, ślubu, rozwodu lub zgonu z miasta w Czechach, które nagle przypominam sobie z czasów długiego, zapomnianego okresu mojego beztroskiego dzieciństwa lub nieostrożnej młodości. Często zaburza to moją koncentrację; muszę wówczas iść na kawę do Cafe Aroma na Railroad Square lub na długi spacer po centrum Santa Rosa. Jednak zawsze biorę ze sobą telefon komórkowy na wypadek pojawienia się nowych zleceń.