Czytelnia

Akty zgonu zazwyczaj pamięta się lepiej niż inne dokumenty. Nie wstydź się żądać większego wynagrodzenia za akty zgonu, nawet te najprostsze, ponieważ zazwyczaj, gdy ludzie potrzebują tłumaczenia, w grę wchodzą pieniądze. Pewnego razu zażądałem stu dolarów za przetłumaczenie bardzo łatwego, niemieckiego aktu zgonu, który zawierał dosłownie kilka wyrazów.

Byłem bardzo zajęty, tłumaczyłem stos japońskich patentów i miałem nadzieję, że kobieta, która do mnie zadzwoniła, poszuka innego tłumacza. Często tak się dzieje, gdy żądam powyżej 90 dolarów. Ustalam taką stawkę, gdy potrzebuję dodatkowych pieniędzy, czyli bardzo często. Jednak klientka zgodziła się, więc wykonałem zlecenie. Zrobię prawie wszystko dla stu dolarów.

Opisywana pani, która wyglądała na co najmniej 30 lat młodszą od zmarłego męża, Niemca, po uregulowaniu rachunku zostawiła książeczkę czekową w moim biurze  - być może wciąż była w szoku. Zajrzałem więc do tej książeczki. Nie jestem ani trochę wścibski -  musiałem po prostu znaleźć jej numer telefonu. Jednak trudno było nie zauważyć stanu jej konta wynoszącego pięćdziesiąt tysięcy dolarów.

Wystarczyłoby na spłatę czynszu za moje biuro i wiele sklepów spożywczych. Pomyślałem, że następnym razem muszę zażądać stu pięćdziesięciu dolarów. Pomyślałem jeszcze o kilku innych rzeczach, ale nie mówmy już o tym.

Ludzie, którzy potrzebują tłumaczeń, to często nowi imigranci, tacy jak ja ćwierć wieku temu. Niektórzy posługują się łamanym angielskim, niektórzy są nieuprzejmi, a inni - mili, uprzejmi i inteligentni. Czasami zaczynamy rozmawiać, dzielimy się spostrzeżeniami na temat życia w Stanach i innych krajach.

Młoda Niemka, którą spotkałem w Bay Area, zastanawiała się nad emigracją do Australii, gdyż ani ona, ani jej mąż nie mogli dostać zielonej karty w USA. Próbowałem odwieść ją od tego zamiaru. Też zastanawiałem się kiedyś nad wyjazdem do Australii, jednak cieszę się, że zamiast tego wybrałem Kalifornię. Australia jest zbyt odległa i zbyt odmienna.

Młody niemiecki producent mebli z małego miasteczka niedaleko Santa Rosa miał kontrolę z urzędu skarbowego, ponieważ nie wykazał żadnego dochodu w sprawozdaniu finansowym za pierwszy rok pobytu w Stanach (na który otrzymał od ojca dziewięć tysięcy dolarów). Obecnie ma nowego księgowego.

W małym miasteczku w południowych Czechach, gdzie kiedyś mieszkała moja siostra, niedawno zmarła kobieta z Austrii (na niewydolność zastawki dwudzielnej). Nosiła chorwackie imię i węgierskie nazwisko, do Czech przyjechała tylko na jakiś czas. Jej ciało poddano kremacji w mieście Budziejowice (znanym w Niemczech pod nazwą Budweis, kojarzącym się większości Amerykanów z piwem Budweiser). Gdy zmarła, była rok młodsza ode mnie.

Miasteczko, w którym umarła, leży nad uroczym jeziorem, gdzie latem zwykłem pływać i opalać się podczas prób zapamiętania kilku tysięcy japońskich znaków, które zapisywałem na karteczkach i upychałem do kieszeni jeansów. To były piękne czasy. Zastanawiam się, w jakim miejscu ostatnia niewydolność dopadnie mnie, i której zastawki będzie dotyczyć.

Osoby, które dzwonią do mnie, zazwyczaj chcą wiedzieć, czy moje tłumaczenia są prawomocne. Nie zawsze wiedzą, jak to powiedzieć po angielsku i zadają przekomiczne pytania, na przykład: czy mogę „zalegalizować" ich małżeństwo lub rozwód. Najczęściej im wyraźniejszy akcent zleceniodawcy, tym bardziej jest on zaniepokojony moją zdolnością wykonania tłumaczenia wystarczająco oficjalnego dla amerykańskich agencji rządowych, organów kredytowych itd.