Czytelnia

Po rozbiorach cały nasz aparat dragomański ulega likwidacji. Tłumacze pograniczni płatni byli do 31 sierpnia 1793, potem mieli przejść na rosyjską służbę. Placówka w Stambule uległa likwidacji. Tylko Crutta w Warszawie pobierał jeszcze pensję za powstania Kościuszki.

Władze insurekcyjne wysłały do Stambułu Piotra Cruttę, dwukrotnego dragomana z lat 1766-1767 i 1792. Ale równocześnie zjawił się w Stambule niejaki Kajetan Aksak, szambelan Stanisława Augusta, były poseł wołyński, krzykacz, przybyły tu z Florencji. Odgrywał on rolę samozwańczego dragomana polskiego, choć nie znał zdaje się źadnych języków wschodnich, ale rychło został zdekonspirowariy jako obcy szpieg [18]. Po rozbiorach Aksak zoslał w Turcji, osiadł w Ortaköy pod Stambułem. W r. 1820 zetknął się z nim podróżujący wtedy po Wschodzie orientalista polski Sękowski [19].

Gdy już po rozbiorach zjawił się nad Bosforem wysłannik irredenty emigracyjnej Michał Ogiński dodano mu jako tłumacza (co do Piotra Crutty istniały jakiś czas pewne podejrzenia, później rozwiane) Kirkora. Był to też Lewantyńczyk nieokreślonej narodowości, Ormianin lub Grek, w każdym razie rodak stambulski. Był on uczniem szkoły orientalnej, gdzie pochlebną zachowano opinie o jego zdolnościach językowych. ,,Języka tureckiego ma łatwość i sposobność w rozmówieniu potocznym, ile że jest rodem z tutejszego kraju przykłada się zaś w tym języku do jego elegancji i pisania. Usiłuje poznać język arabski...". Już za poselstwa Piotra Potockiego, odbywał praktykę jako tłumacz, potem z rzeczami poselstwa przybył do kraju, za insurekcji wysłany był w jakiejś tajemniczej misji, po Cruccie, do Turcji. Deputacja emigracyjna w Paryżu zalecała go Ogińskiemu. Zmarł on w lecie 1796.

Kolejno wymierali ostatni dragomani polscy. Crutta jeden, drugi, Pilsztyn, Chabert. Tradycja dragomanów polskich przerwała się na długie lata.

Pozostaje tylko rozważyć, dlaczego Polska mając u siebie bądź ludność pograniczną mówiącą językiem tureckim, bądź grupy etniczne, których jezykiem potocznym, macierzystym było narzecze języka tureckiego, tak mało w tym okresie korzystała z ich usług, raczej próbując wyszkolić w tych językach ludzi, dla których było to zupełnie czymś obcym i nieraz nader trudnym, lub też posługując się cudzoziemcami. Frankami lewantyńskimi? Z jednej strony odgrywały tu role pewne momenty społeczne, nie miano zaufania do pogranicznej warstwy kupieckiej, widzącej przede wszystkim swoje interesy handlowe. Z drugiej znów strony trzeba pamiętać, że w XVIII wieku znajomość bieżącego języka tureckiego, języka potocznego i to mówionego przez niższe warstwy na pograniczu nie wystarczała do tłumaczenia akt dyplomatycznych. Tak samo język Ormian lub Karaimów acz był językiem starotureckim (dialekt kipczacki) nie mógł wtedy być kluczem do języka urzędowego tureckiego, zachwaszczonego ,,makaronizmami" arabskimi i perskimi. Przy ówczesnym niskim stopniu wiedzy filologicznej i przy braku odpowiednio wykształconych pedagogów językowych nie potrafiono znaleźć drogi, którąby od języka potocznego tureckiego na pograniczu podolskim, przy pomocy pewnych zasad ramowych i douczeniu się pewnych terminów obcych, można by było przejść odrazu do języka urzędowego i literackiego tureckiego. Byłoby to dużo prostsze i łatwiejsze, niż zmuszać do nauki ludzi, dla których cała morfologia i składnia turecka była czymś obcym, przez to nadzwyczaj trudnym prawdziwym „morzem do wypicia". Kto wie, czy wówczas nie osiągnęłoby się lepszych wyników. Tak, ale w XVIII wieku nie znano zasad budowy języków ani podziału, nie zdawano sobie nawet sprawy, że np. język Karaimów jest językiem starotureckim, tak samo jak w XVII wieku język rumuński uważano za język słowiański, nie zdając sobie sprawy z jego pokrewieństwa z łaciną. Zwrócenie uwagi na tureckość języka karaimskiego i zainteresowanie się nim, dla celów ściśle już naukowych, jest dopiero zdobyczą nowoczesnej orientalistyki polskiej.

--
[18] O g i ń s k i, Memoires, I, 112, 134, 147 K u k i e l, Próby powst. 63-64, 80-81, 329-330 (mylne wiadomości jakoby Aksak był „ostatnim urzędowym przedstawicielem Rzeczypospolitej w Turcji"). M a r c e r e, Une ambassade j. w. I, 169, I1, 32, 60, 254-255.
[19] J a b ł o n o w s k i Al., Oryentalista Sękowski w korespondenci z Lelewelem, Pisma VII, 27.