Czytelnia

Przykro mi, ale nie macie szans

Danilo Nogueira

tłum. Agnieszka Witkowska

Źródło:

 

Jakiś czas temu podałem w swoim e-mailu wysłaną przez szanowaną koleżankę wiadomość na temat charakterystycznych cech dobrego tłumacza. Wiadomość wyglądała trochę jak jej własne CV. Uważając się za profesjonalistkę, połączyła swoje kompetencje z pewnymi czynnikami, dochodząc tym samym do wniosku, że czynniki owe stanowią uniwersalnie stosowane wymagania.

Innymi słowy, tkwiła w przekonaniu, że istnieje tylko jedna droga do dobrego warsztatu: jej własna.

W rzeczywistości, większość znanych mi dobrych tłumaczy wybrała inną drogę, a ci, którzy jednak poszli jej śladem nie są dobrymi tłumaczami; ścieżka, którą wybrała nie stanowi jedynej możliwości. Nie można sądzić, że istnieje jedna droga zdobywania warsztatu.

Błędne jest również twierdzenie, że istnieje jakikolwiek bezpieczny sposób dający gwarancję zdobycia wszelkich umiejętności dobrego tłumacza.

Niektóre szlaki wydają się lepsze od innych, niektóre są mniej strome, mniej uciążliwe, bezpieczniejsze lub bardziej stosowne dla potrzeb indywidualnych. Możliwości jest wiele.

Co gorsza, żadna z tych dróg nie zaprowadzi nas na sam szczyt, do miejsca, w którym staniemy się doskonali, ponieważ miejsce takie nie istnieje. Nieważne, którą drogą pójdziesz, każdy tłumacz boryka się z tzw. „wadami systematycznymi”: brakami wewnętrznie związanymi z jego indywidualnym wyborem.

Może powinienem zagłębić się w tę kwestię, traktując swoją własną sytuację jako punkt wyjścia.

Urodziłem się w Brazylii, moim pierwszym językiem był portugalski, natomiast angielskiego nauczyłem się w szkole średniej. W krajach anglojęzycznych spędziłem nie więcej niż 30 dni. To daje mi pewnego rodzaju przewagę w tłumaczeniu z portugalskiego na angielski. Właściwie to tłumaczenie z angielskiego nieco mnie przeraża.

Stylizacja natywna a styl natywny

To właśnie nazywam granicą stylizacji. Tak bardzo spodobało mi się porównanie stylizacji i stylu, że nie mogłem nie posłużyć się nim. Jeśli natkniecie się na to porównanie gdzieś indziej, pamiętajcie, że jest to mój twór, a przynajmniej tak mi się wydaje. Teraz chciałbym pokrótce wyjaśnić, co rozumiem przez stylizację natywną.

Dawno temu, w czasach ery płyt winylowych przeczytałem w jakimś artykule, że najcenniejszym dodatkiem do sprzętu stereo jest igła. Z pewnością pamiętacie, że to samo słowo określające stylizację oznacza również igłę.