Czytelnia

Jednakże nie powinniśmy interpretować tego w taki sposób, że wszyscy poeci to dobrzy tłumacze lub jedynie poeci potrafią tłumaczyć. Wielu tworzy po prostu poezję, dobrą lub złą   i publikuje ją jako tłumaczenie.

Na dowód wystarczy zlecić profesjonaliście przekład tak zwanych tłumaczeń na język oryginału, tak by tłumacz, który się tego podejmie, nie wiedział, że tekst, nad którym pracuje jest tłumaczeniem. Później wystarczy jedynie porównać oryginał z tłumaczeniem na język oryginału. Jakiekolwiek podobieństwa będą czystym przypadkiem.

Ci ludzie przywołują mi na myśl Fritza Kreislera (1875-1962), wyśmienitego austriackiego skrzypka, który zawsze grał bisy Pugnaniego (1731-1798). Gdy krytyk zadawał mu krępujące pytania, pan Kreisler, wiedeńczyk, zawsze dyplomatyczny, odpowiadał, że dodatkowe utwory skomponowane zostały przez niego, nawiązują jedynie do stylu Pugnaniego. To nie poprawiało jakości muzycznej utworów, ale ułatwiało określenie odpowiedzialności.

Dyplomy etc.

„Stara gwardia” (z całym szacunkiem Cambronne) nigdy nie kończyła studiów tłumaczeniowych, ponieważ za naszych czasów takowe nie istniały. I jako tacy nigdy nie poddawaliśmy się hordom absolwentów, które wylewając się z uniwersytetów, zalewały późniejszy rynek.

Nie zrozumcie mnie źle. Popieram programy szkoleniowe dla tłumaczy prowadzone na uniwersytetach, zdarzyło mi się również prowadzić wykłady w co najmniej dziesięciu różnych szkołach. Gdybym był młody i chciał zostać tłumaczem, z pewnością podjąłbym naukę w jednej z tych szkół (chociaż nie bez różnicy, w której) i ciężko pracował na swój dyplom.

Jednak niektórzy szanowani członkowie Starej Gwardii twierdzą, że najlepszym sposobem na zniszczenie talentu do tłumaczenia jest wysłanie jego posiadacza do szkoły na kurs tłumaczenia. Nie podzielam ich zdania.

Kiedy Pixinguinha (proszę, nie wymawiajcie tego pi-ksin-gwin-ha, tylko pee-sheen-gheeng-ya—czy coś w tym rodzaju) przybył do Rio Conservatoire, wszyscy sądzili, że już nigdy nie skomponuje nic wartościowego. Byli w błędzie tak samo jak wszyscy, którzy twierdzą, że szkoła niczego dobrego cię nie nauczy.  

Niektóre stwierdzenia są jednak prawdziwe: jakość oferowanych kursów może być zarówno znakomita, jak i tragiczna, żeby nie powiedzieć „samo zło”. Nie wszyscy absolwenci są również na tyle kompetentni, na ile im się wydaje. Poza tym potrzeba im doświadczenia, aby mogli stać się dobrymi profesjonalistami.

Z drugiej strony, nie wszyscy, którzy uczyli się na własnych doświadczeniach, są na tyle kompetentni, na ile sprawiają wrażenie. Ktoś, kto twierdzi (najprawdopodobniej „ona”, ponieważ większość tłumaczy to kobiety), że jest tłumaczem od trzydziestu lat, może być  złym tłumaczem przez cały ten czas.