Czytelnia

Ubezpieczenie

Tłumacze działający w formie „korporacji”, nawet jednoosobowych, są zobowiązani posiadać ponad 10 milionów dolarów pokrycia ubezpieczeniowego. Ten fakt jest zbyt absurdalny, aby go komentować. Nie marnujmy czasu i przejdźmy do następnej kwestii. (Zapewne zapłacili prawnikowi – w terminie – żeby sformułował tę klauzulę).

Prawa do zwrotu pieniędzy

Jeden z warunków umowy stwierdza, że jeśli Klient zażąda natychmiastowego zwrotu kwoty uiszczonej za niepełnowartościowe usługi, Usługodawca bezzwłocznie zwróci Firmie Ay wszelką kwotę wypłaconą przez tę Firmę za te usługi. Uważamy, że jest to absurd nad absurdami. Od firm nie wymaga się, aby płaciły za źle wykonaną pracę, jednak z drugiej strony, powinny posiadać pewne standardy akceptacji i gdy tylko zlecenie zostanie zaakceptowane, odpowiedzialność tłumacza ustaje. Z kilku powodów nie możemy zgodzić się na umowę, która czyni z nas podmioty odpowiedzialne za zwrot pieniędzy. Dość powiedzieć, że często jesteśmy oskarżani o popełnienie błędów przez osoby, które powinny kopać rowy, a nie zajmować się korektą przekładów. Porządna firma walczy o swoich tłumaczy, zamiast po prostu spychać na nich odpowiedzialność.

Przy okazji, skąd mamy mieć pewność, że klient docelowy zażądał zwrotu pieniędzy, skoro nie wolno nam się z nim kontaktować?

Prawa do zatrudnienia

Jedna z najciekawszych zasad umowy brzmi: podczas wykonywania jakiegokolwiek Zlecenia i w każdym czasie po jego zakończeniu, firma Ay ma prawo złożyć ofertę zatrudnienia, wynająć lub w inny sposób zawrzeć umowę o świadczeniu usług z każdym członkiem Personelu Usługodawcy, który świadczył usługi w ramach jednego lub wielu zleceń, na trzy (3) miesiące, nie uiszczając Usługodawcy żadnej opłaty. Proszę, przeczytaj to sobie bardzo powoli oraz dokładnie i powiadom nas, czy ci się taki układ podoba. Oznacza on, że jeśli przypadkiem sam jesteś właścicielem firmy tłumaczeniowej i wyznaczyłeś najlepszego tłumacza do wykonania zlecenia dla firmy Ay, to mają oni prawo zatrudnić go na trzy miesiące, nie płacąc ci ani grosza. Zapytaj ich, czy możesz pracować dla jednego z ich klientów przez trzy miesiące bez prowizji.

Przy okazji. W umowie nie było żadnej wzmianki o zaległych płatnościach.

Czy chcemy zniszczyć firmę Ay?

Takie pytanie zadał jeden z uczestników dramatu, gdy sprawa osiągnęła punkt kulminacyjny. Odpowiedź brzmi: nie, nie chcemy. Z drugiej strony, nie chcemy być zniszczeni przez firmę Ay ani przez żadną inną. Nie chcemy ich również finansować.

Pytanie lub dwa

Moglibyśmy napisać jeszcze kilka tysięcy słów. Sama umowa to ośmiotysięczne monstrum i prawnik znalazłby na pewno więcej kwestii godnych skomentowania, ale powyższe przykłady będą musiały wystarczyć. Umowa została napisana nieudolnie. Ktokolwiek ją sformułował zupełnie nie rozumie, o co chodzi w branży tłumaczeniowej. Lub może rozumie wiele - kto wie. Jednak, w świetle prawa, umowa ta jest wiążąca, tzn. spróbuj poddać ją w wątpliwość na podstawie jej niedorzeczności, a sędzia powie ci, że trzeba było ją przeczytać przed podpisaniem.

Faktem jest, że pan Ona sam zerwał umowę. Nie zapominajmy o tym. Uznał on również, że była absurdalna i przyznał, że nie przeczytał jej przed rozesłaniem oraz przeprosił za błąd i wziął na siebie odpowiedzialność za całą sprawę. Plus dla niego. Jednak zakładając nawet, że mówił prawdę (w co parę osób nie uwierzyło), czy zachowałby się tak samo, gdybyśmy nie wyrazili tak głośnej dezaprobaty? I czy gdybyśmy podpisali umowę, Firma Ay zawahałaby się wcielić w życie postanowienia przy nadarzającej się okazji?

Wnioski

Zanim zakończymy, proponujemy trzy zalecenia.

Po pierwsze, czytaj umowy bardzo dokładnie, zanim podpiszesz i odmawiaj podpisania, jeśli coś wydaje ci się nie do przyjęcia. Nigdy nie zakładaj, że to czysta formalność. Coś takiego nie istnieje.

Po drugie, nie ubliżaj kasjerom. Większość z nich życzyłaby sobie, żebyśmy otrzymali wynagrodzenie, gdy tylko upewnili się, że zlecenie dotarło.

Po trzecie, pamiętaj, że nie wszystkie agencje są sobie równe. Pracujemy dla kilku porządnych, które dobrze nas traktują i płacą w terminie. Nie popełniaj błędu traktowania każdej firmy jak „rekina”, nie wszystkie takie są. Jest wiele dobrych firm w branży tłumaczeniowej.