Czytelnia

Kto jest winny?

Kogo należy winić za taką sytuację? Tłumaczy i nikogo więcej. Jesteśmy zbyt pobłażliwi dla firm, które spóźniają się z płatnościami. Większość z nas czeka miesiąc lub dłużej, zanim wyśle grzeczne „upomnienie”, a część pozwala na utworzenie olbrzymiego salda zaległości, zanim odmówi wykonania kolejnego zlecenia.

Jednak uregulowanie płatności jeden dzień po upływie terminu jest równie nieprofesjonalne jak wykonanie zlecenia z jednodniowym poślizgiem i trzeba wyraźnie dać to firmom do zrozumienia. Niespełna rok temu kolega powiedział nam, że nie jest zrzędą, ale ma problemy ze zdrowiem…Co to miało znaczyć? Czuł się zakłopotany, żądając pieniędzy, które mu się należą i potrzebował w tym celu wymówki! To NASZE pieniądze i nie potrzebujemy wymówek, aby się o nie upominać.

Pewne firmy utrzymują, że nie mogą wypłacić nam wynagrodzenia, zanim rozliczą się z klientem. To się nazywa spychanie odpowiedzialności na innych. Bardzo wygodne, ale na pewno nieetyczne. Jeśli mają problem z pobraniem opłaty od klienta, to nie nasza sprawa. My jesteśmy od dostarczania przekładów na czas, oni od płacenia w terminie. Jeśli nie posiadają niezbędnego kapitału obrotowego, powinni zapożyczyć się w banku. My pracujemy w branży tłumaczeniowej i nie zajmujemy się udzielaniem pożyczek nieoprocentowanych.

Co więcej, poinformuj bankowego kierownika ds. kompleksowej obsługi klienta, że musisz przekroczyć stan konta, ponieważ firma, dla której pracujesz nie zapłaciła ci w ustalonym terminie, i sprawdź, ile policzy ci za tę przyjemność spełnienia potrzeb finansowych nieocenionego pracodawcy.

Słyszeliśmy, jak wielu tłumaczy mówiło: „Spóźniają się, ale zawsze płacą”. To zdanie nas złości. Czy mówimy: „Spóźniamy się z wykonaniem zlecenia, ale zawsze dostarczamy przekład?”. Podkreślę jeszcze raz, jesteśmy terminowi i spodziewamy się tego samego od klientów. Co jest dobre dla gęsi, jest dobre i dla gąsiora.

W jednej z wiadomości pan Ona zakomunikował, że nie powinniśmy czuć się skrępowani pisaniem do niego, gdy zalega z naszym wynagrodzeniem. Niby dlaczego? Nie prowadzi on rejestru? Powinien. My mamy na oku tłumaczenia, on powinien mieć na oku płatności. Jednak napisanie do niego na niewiele by się zdało. Firma Ay płaci nam przez Paypala, a zawiadomienia o płatnościach podpisywane są osobiście przez panią Ona. Raz napisaliśmy do niej w sprawie zaległej płatności, a ona po trzech dniach odpisała oschle: „Nie zajmuję się wynagrodzeniami – skontaktujcie się z działem księgowości”.

Dlaczego jesteśmy tacy pobłażliwi w kwestii wynagrodzeń? Ze strachu przed utratą klientów i z żadnego innego powodu. Jak zwykł mawiać zmarły pan Roosevelt: „Nie mamy się czego bać oprócz samego strachu”. Najlepszym lekarstwem jest odrzucanie ofert nieuczciwych płatników. Niech skłoni ich to do myślenia. Wykonuj rzetelną pracę dla porządnych firm i nie zadawaj się z czarnymi charakterami. Obecnie jest wielu chętnych do wykonywania „tłumaczeń”, ale niewielu dobrych tłumaczy. Jeśli jesteś profesjonalistą, masz prawo do profesjonalnego traktowania.