Czytelnia

Dolewanie oliwy do ognia

Większość tłumaczy, w formie wiadomości grupowych lub prywatnych wiadomości do niektórych członków grupy, wyraziła wątpliwość, że kompetentny biznesmen jak pan Ona pozwoliłby na wysłanie takiej umowy bez uprzedniego dokładnego zapoznania się z nią, ale nie będziemy się nad tym rozwodzić.

Uważa się, że tylko nieznaczny procent spóźnionych wynagrodzeń spowodowały problemy administracyjne i że można je rozwiązać – jeśli w ogóle istnieją – bez sporządzania nowej umowy o świadczeniu usług. Tak naprawdę, firma Ay chciała narzucić nowe zasady, a gdy została przyparta do muru przez kłopoty z płatnościami, szef oświadczył, że nowe zasady są niezbędne, aby uzdrowić sytuację.

Część faktur na pewno była nie do przyjęcia, ale wielu tłumaczy (włącznie z naszą dwójką) wystawia nieskazitelne faktury, a one również nie są płacone w terminie. Kasjerzy czasem popełniają błędy, ale gdy piszę do jednego z nich z zapytaniem o wynagrodzenie, najczęściej spotykam się z następującą odpowiedzią: „pańska faktura została przyjęta i zaksięgowana przez system takiego a takiego dnia. Wkrótce otrzyma pan wynagrodzenie”. Być może jest to uprzejmy sposób powiedzenia: „to nie moja wina”. Pewien kasjer, korzystając z prywatnego adresu e-mailowego (oczywiście w celu zapewnienia bezpieczeństwa) napisał: „przykro mi, pani Ona umieściła pana na liście oczekujących”.

Więcej oliwy!

Następnie niezadowolony eks-pracownik dołączył do boju, dolewając więcej oliwy do ognia. Wiadomości byłych pracowników w dużym stopniu dodały pikanterii całej sprawie i nie widzimy sensu o nich dyskutować, poza faktem, że one również poruszały kwestię listy oczekujących, potwierdzając poufną informację otrzymaną od innej osoby.

Koniec pożaru

Ostatecznie, jak to zwykle bywa, ogień zgasł i nie słyszeliśmy o sprawie przez jakiś czas. Jednak, jest to milczenie spalonej ziemi.

Kwestia wynagrodzeń

Porządne firmy tłumaczeniowe płacą w terminie. Pracujemy i pracowaliśmy dla kilku z nich. Kiepskie firmy wręcz przeciwnie i, jakby tego było mało, karmią tłumaczy marnymi, dziecinnymi i niedorzecznymi wymówkami.

Firma Ay wyróżniła się pod tym względem, serwując nam wymówkę, jakiej jeszcze nie słyszeliśmy. Oświadczyła, że kontrola urzędu skarbowego wprowadziła zamęt w pracy księgowych. Być może to była prawda. Jednak tę samą wymówkę zaprezentowali sześć miesięcy później. Jak dużo czasu potrzebujesz, aby powrócić do normalnego stanu rzeczy po takiej wizytacji, nawet jeśli przywiązujesz minimalną wagę do księgowości?

Od tłumaczy oczekuje się terminowego dostarczania przekładów, a oni oczekują zapłaty w terminie. Co w tym złego? Nic, oprócz faktu, że wiele firm tłumaczeniowych uważa nas za źródła nieoprocentowanych pożyczek.