Czytelnia

Przyłącz się do jakiegoś stowarzyszenia. American Translators Association oraz jego lokalne oddziały (lista dostępna na stronie zrzeszenia lub w wyszukiwarce wpisz „translators your state" zastępując „your state" nazwą stanu, w którym mieszkasz) To wspaniały sposób na ugruntowanie swojej pozycji tłumacza oraz do poznania osób z branży.                     

Poproś o radę. Choć kontaktowanie się z tłumaczem z twojej kombinacji językowej może wyglądać tak, jakbyś chciał przejąć jego klientów, większość lubi swoją pracę i z chęcią opowiadają o pierwszych krokach w branży. Grupa tłumaczy freelance, do której należę (jest to grupa tylko dla kobiet) ma zwyczaj: „zabierz kobietę sukcesu na lunch",  podczas którego początkujący tłumacz/pisarz/web designer/artysta kupuje posiłek osobie bardziej doświadczonej, w zamian za rozmowę o pracy zawodowej.

Dostosuj swój życiorys do tłumaczenia. Ma to znaczenie głównie dla osób, dla których język angielski nie jest językiem ojczystym, a posiadają specjalistyczne umiejętności zawodowe. Od razu zaznacz szczególne umiejętności, takie jak ,,dwujęzyczny specjalista software", „arabski jako język ojczysty ze stopniem inżyniera z mechaniki" itd., zamiast czekać, aż klienci sami zauważą twoje talenty.

Zaproponuj usługi, których nie świadczą bardziej doświadczeni tłumacze. Rynek tłumaczeniowy wciąż rośnie i profesjonaliści, którzy mają klientów na pęczki, nie muszą pracować po nocach, w weekendy, śpieszyć się ze zleceniem itd. tylko dlatego, że potrzebują pieniędzy. Przekonaj potencjalnych klientów, że w razie konieczności jesteś w stanie się poświęcić!

Zrób dyplom tłumacza. W American Translators Association dyplom nie jest konieczny, niemniej może wzmocnić twoją pozycję na rynku i zapewnić ci uznanie. Tak się stało w moim przypadku, kiedy krótko po tym, jak uzyskałam kwalifikacje do tłumaczenia z francuskiego na angielski, biuro z którym współpracuję zostało poproszone przez głównego klienta, aby do niektórych tłumaczeń wyznaczać jedynie tłumaczy przysięgłych.

Patrz realnie na możliwości zarobkowe. Choć tłumaczenie jest dobrze płatne w porównaniu z innymi pracami, które możesz wykonywać, siedząc w domu w pidżamie nad interesującymi zleceniami, pamiętaj, że 25-40% twojego dochodu musisz przeznaczyć na wydatki, które zwykle ponosi pracodawca w przypadku stałego zatrudnienia.

Większość opłaca podatki, ubezpieczenie zdrowotne, składki na fundusz emerytalny i urlop wakacyjny/osobisty/chorobowy, ale do tego dochodzą wydatki na słowniki, wyposażenie biura, kontynuację nauki i wyjazdy służbowe. Prze osiem lat mojej pracy, pracodawca wydał dosłownie tysiące dolarów na takie dodatki, w tym opłatę za połowę moich studiów magisterskich i dwa wyjazdy do Francji.

Obecnie wydaję około tysiąca dolarów rocznie, aby wziąć udział w dorocznej konferencji American Translators Association i różnych szkoleniach. Pamiętaj również, że czas poświęcony na zajęcia niezwiązane z tłumaczeniem, jak księgowość, składki, opłacanie rachunków, aktualizowanie komputera, a nawet sprzątanie biura nie wchodzą w czas pracy.

Znajdź pozytywne strony bycia wolnym strzelcem. Następstwem powyższej rady jest to, że praca na własną rękę jest korzystna finansowo. Możesz uzyskać znaczne odpisy podatkowe na wydatki związane z pracą, czego nie możesz zrobić w pracy o stałych dochodach (zaczerpnij informacji u specjalisty podatkowego). Poza tym, pracując w domu, zaoszczędzisz na dojazdach do pracy, jedzeniu na mieście, stroju służbowym itd.