Czytelnia

Najbliżej omdlenia byłem w czasie pracy, kiedy pierwszy raz tłumaczyłem dla dwóch zespołów chirurgów sercowych. Widok ludzkiej klatki piersiowej bezceremonialnie rozerwanej i przytrzymywanej przez jakby rzeźnickie haki wystarczył, bym zapomniał, jak się tłumaczy "sternocleidomastid" na inny język.

Potrzeba dobrego tłumaczenia w czasie operacji serca jest oczywista. Może się wydawać mniej oczywista w innych dziedzinach, choć konsekwencje wyboru złego tłumacza mogą się okazać równie dramatyczne.

Niestety, życie tłumacza freelancera, nieważne jak bystrego i doświadczonego, z dnia na dzień jest coraz bardziej wymagające. Finansowanie wielu międzynarodowych organizacji jest coraz mniejsze, zwiększając rywalizację na rynku pracy.

Organizacje zawodowe, takie jak Międzynarodowe Stowarzyszenie Tłumaczy Konferencyjnych (AIIC) i National Accreditation Authority for Translators and Interpreters (NAATI) starają się nałożyć surowsze zasady i wymogi większego profesjonalizmu w zawodzie, który, jak cała ekonomia, sterowany jest przez prawa popytu i podaży.

Atrakcyjność podnoszą potwierdzone doświadczenie zdobyte w wymagających i zróżnicowanych środowiskach, jak również zdolności nawiązywania kontaktów z organizatorami konferencji i kolegami.

Podobnie jak pisanie, tłumaczenie wymaga posiadania pewnego błysku. W przeciwnym razie, będzie przypominać, cytując ponadczasowe słowa Cervantesa, "drugą stronę arrasu". Najgorsze przekłady sławnego chińskiego klasyku I Ching („Księga Zmian”) wykonali fachowi sinolodzy. Są one zbyt podniosłe i bez polotu.

Jedno z najpopularniejszych angielskich tłumaczeń tego chińskiego dzieła jest przekładem wtórnym z języka niemieckiego. Lecz jest to natchniony tekst wykonany przez kogoś, kto był prawdziwym mediatorem pomiędzy Wschodem a Zachodem. Wolter powiedział, „Biada tym, co tłumaczą dosłownie, którzy tłumacząc każde słowo osłabiają ich znaczenie!”

Najtrudniej tłumaczy się poezję, choć tłumaczenia Szekspira autorstwa Pasternaka są bliskie ideału. Joseph Brodsky tłumaczył polską poezję, opierając się na przekładach dosłownych wykonanych przez innych, jako że nie mówił po polsku. Radziecki sędzia sądu okręgowego, który sądził go pod zarzutem „pasożytnictwa społecznego”, narzekał na jakość tłumaczeń Brodskiego z powodów czysto politycznych.

Inni, mniej zdolni tłumacze są jedynie w stanie stworzyć syntetyczną replikę klimatu i smaku oryginału, nawet gdy są rzekomo biegli w obu językach.

Według innego chińskiego dzieła, Tao Te Ching, mistrz rzemiosła: „może stworzyć drzwi nie wymagające zamka i dobre wiązanie książki bez użycia supłów”. Jednak może to za duże oczekiwania jak na zwykłych śmiertelników starających się tylko zapłacić czynsz, pobierając opłaty z wieży Babel.

„Roślina musi ponownie wyrosnąć ze swojego ziarna, inaczej nie da owocu – i to jest brzemię klątwy wieży Babel," napisał jeden z krytyków. Jednak inny odpowiedział o wiele łagodniej: