Czytelnia

Piłka nożna tylko dla tłumaczy-pasjonatów

Luciano Monteiro

tłum. Anna Pawłowska

Źródło:

 

Piłka nożna stała się ważnym elementem mojego życia już za czasów dzieciństwa. Mój ojciec jest byłym zawodnikiem oraz trenerem i całe swe życie poświęcił piłce nożnej. Dlatego, zanim nawet poszedłem do szkoły, już czytałem jego komentarze dotyczące formacji, składów, strategii i historii piłki nożnej.

Jak większość dzieci w Brazylii, grałem w piłkę nożną już w dzieciństwie, a kiedy byłem nastolatkiem, to kibicowałem mojemu ulubionemu zespołowi. Jednakże moje umiejętności piłkarskie nie wybiegały ponad przeciętność, dlatego też wkrótce swój wolny czas poświęcałem już nie na granie w piłkę nożną, ale na rozpoczynającą się karierę dziennikarza.

Zanim uzyskałem tytuł naukowy, pracowałem dla lokalnej gazety jako niezależny dziennikarz sportowy. Będąc jeszcze studentem, zostałem zatrudniony w 1996 roku przez Grupo Editorial Sinos, jedną z największych firm w południowej Brazylii zajmujących się wydawaniem gazet.

Pracowałem w redakcji tamtejszego dziennika przez prawie dwa lata. W tym czasie spędziłem kilka miesięcy na pisaniu artykułów do działu sportowego, które dotyczyły m. in. dwóch drużyn Rio Grande do Soul: Grêmio FBPA, mistrzów świata z 1983 roku, oraz SC Internacional, który zyskał mistrzostwo w Klubowych Mistrzostwach Świata w piłce nożnej w 2006 roku.

W 1998 roku wyjechałem do Anglii, żeby podszkolić swój angielski, i ostatecznie zostałem tam przez rok. W tym czasie wyrobiłem w sobie nawyk czytania działów sportowych w takich gazetach jak „The Guardian", „The Daily Telegraph", „The Times" i „The Indpendent".

Wkrótce zdałem sobie sprawę z tego, jak wyjątkowy jest język piłki nożnej. Co więcej, aby stać się dobrym autorem tekstów o sporcie, nie wystarczy tylko znać języki obce, czy to angielski, czy też portugalski, ale trzeba też być stałym czytelnikiem działów sportowych.

Jeszcze większym wyzwaniem jest przetłumaczenie relacji z meczu lub artykułu dotyczącego piłki nożnej. Trzeba posiadać umiejętność odpowiedniej interpretacji słów autora tekstu, a przy tym być na tyle kreatywnym, by umieć przetłumaczyć artykuł i jednocześnie dostosować go do realiów kultury docelowej.

Wystarczy wstawić tylko kilka nieodpowiednich słów i w przeciągu kilku sekund czytelnik zauważy brak wiedzy u piszącego. I do tego trzeba pamiętać, że nie można do końca polegać na dwujęzycznych glosariuszach. Powinno się posiadać umiejętność dopasowania tekstu źródłowego do kultury języka docelowego.

Po powrocie do Brazylii pracowałem nie tylko jako dziennikarz, ale również jako nauczyciel angielskiego, aż w końcu zostałem tłumaczem. Stało się to wtedy, gdy ostatecznie zyskałem dostateczną wiedzę o piłce nożnej w obu językach, do czego przyczynił się zwyczaj czytania i porównywania artykułów napisanych w języku angielskim i portugalskim, praktykowany przeze mnie już od kilku lat.