Czytelnia

Dochodzi do wniosku, że system ten jest tak skomplikowany, że możliwe jest, iż w niektórych przypadkach może nie być żadnego poprawnego tłumaczenia chińsko‑angielskiego. Przyjmuje on odważne stanowisko, bo historia językoznawstwa zachodniego pełna jest wyssanych z palca mitów o języku chińskim.

Na przykład przyjaciel Beniamina Franklina, Antoine Court de Gébelin, który w XVIII wieku znany był z tego, że porównywał chińskie symbole z egipskimi hieroglifami, uważał, że i jedne, i drugie mają związek z mistycznym przewidywaniem przyszłości przy pomocy tarota.

Sto lat wcześniej nawet geniusz matematyczny i współodkrywca rachunku całkowego Gottfried Wilhelm von Leibniz wyobrażał sobie chiński jako uniwersalny system pisma obrazkowego, które mogłoby być wprowadzone do wszystkich języków (chociaż nawet Japończycy i Koreańczycy nigdy nie wprowadzili go w pełni).

W bardziej współczesnych czasach śp. naukowiec pracujący na Sorbonie, Rene Etiemble,  w swojej książce Partez-Vous Franglais? ostro skrytykował używanie we francuskim angielskich słów, chociaż ciepło przyjął ewentualne wprowadzenie chińskich znaków do swojego języka9.

Od początku swojej książki dr Brown obstaje przy ścisłym związku pomiędzy „językiem i myślą", tak samo brzmi tytuł pierwszego rozdziału jego książki.

Twierdzi, że zarówno język chiński, jak i sam proces myślowy różnią się w porównaniu do europejskich, ponieważ są oparte na chińskich znakach.

To również jest odważna opinia (chociaż recenzent się z nią zgadza), bo jest przeciwna prawie wszystkim obecnym teoriom formalnym, a zwłaszcza założeniom MIT School of Linquistics (Szkoła Językoznawstwa MIT).

Dr Brown jest świadomy swojej śmiałości i na pierwszych stronach stara się zachować powściągliwość, nawet prawie przeprasza wielki autorytet MIT-u, Stevena Linkera, za posiadanie innego zdania:

Będąc świadomym występowania skomplikowanych języków w rożnych kulturach i u rożnych osób, jak również jednego wzorca mentalnego, na którym się one opierają, żaden język nie wydaje mi się obcy, nawet jeśli nie rozumiem z niego ani jednego słowa.

Żarty pomiędzy mieszkańcami terenów górskich Gwinei w filmie z ich pierwszego spotkania z mieszkańcami innych części świata, gesty tłumacza migowego, paplanina dziewczynek na placu zabaw w Tokio- wyobrażam sobie możliwość patrzenia poprzez słowa i docierania do struktur, które leżą u ich podstaw i czuję, że my wszyscy myślimy tak samo10.

Ten fragment pojawia się jako ostatni paragraf w The Language Instinct Pinkera i może być interpretowany jako skrót poglądów językoznawstwa MIT-u.

Chociaż to podejście zyskało wielkie uznanie zarówno ze strony specjalistów, jak i opinii publicznej, cieszę się niezmiernie, że nowe pokolenie naukowców zaczyna wyrażać co do niego wątpliwości.