Czytelnia

Niezależny tłumacz: najbardziej demokratyczny z zawodów?

Steve Yolen

tłum. Adriana Kobyzew

Źródło:

 

Jestem wystarczająco stary, żeby pamiętać świat bez Internetu i e-maili.

Swoją karierę pisarską i tłumaczeniową rozpoczynałem, pisząc na maszynie, dosłownie wycinając i wklejając słowa czy zdania, tak by ułożyć je w odpowiedniej kolejności. Musiałem też fizycznie dostarczać moją pracę - w formie papierowej, faksem czy nawet dalekopisem i telegrafem, wielokrotnie odwiedzając biura moich klientów lub korespondentów.

Przywołuję tę zamierzchłą historię, ponieważ fakty te są niezbędne do potwierdzenia tezy artykułu. Mianowicie, mimo że zawód niezależnego tłumacza w dzisiejszych czasach opiera się na zaawansowanej technologii i elektronice, jest to najbardziej demokratyczny z zawodów.

Dzięki niesłychanej magii e-maili, technologii FTP, wirtualnym grupom tłumaczeniowym, szerokopasmowemu Internetowi i najnowszym technologiom telekomunikacyjnym, niezależni tłumacze mają niesamowitą możliwość pracy w każdym miejscu, w którym chcą. Poza tym, nie muszą się fizycznie kontaktować ze swoim klientem, który może nawet znajdować się na drugiej półkuli ziemskiej.

Zacząłem swoje projekty tłumaczeniowe w Rio de Janeiro, poprawiałem je w Nova Friburgo i odsyłałem do klientów, będąc w gospodarstwie wiejskim mojej siostry w Górach Berkshire w zachodnim Massachusetts.

W mojej bazie danych mam około 40 firm, które znajdują się w 6 stanach Brazylii, w Stanach Zjednoczonych Ameryki i w Europie. Rozmawiałem przez telefon z około połową z nich, a spotkałem się twarzą w twarz zaledwie z garstką z moich klientów.

Inaczej niż dekadę temu, teraz wszystko przesyłane jest przez e-mail - prośby klientów, wyceny projektów, dostarczenie gotowego produktu. W zasadzie, jeśli nie chcę, aby było inaczej, moi klienci wiedzą, czy jestem kobietą czy mężczyzną tylko dzięki nazwisku. Cała reszta, zwłaszcza te aspekty, na tle których można by mnie dyskryminować, gubi się w wirtualnych kontaktach. Z personalnego punktu widzenia jest to dość ciekawy fakt.

W obecnych czasach, niezależny tłumacz oceniany jest tylko i wyłącznie na podstawie swojej pracy, a wszelkie formy dyskryminacji określone w wytycznych rządu amerykańskiego dotyczących równych szans w zatrudnieniu, takie jak rasa, kolor skóry, płeć, wyznawana religia, pochodzenie, wiek i niepełnosprawność czy ciut rzadziej spotykane rzeczy, takie jak ciąża, waga, cechy osobowości, łupież, tatuaże czy nieświeży oddech są nieistotne.

To rewolucja na międzynarodowym rynku pracy. A wszystko to dzięki pojawieniu się Internetu i e-maili. Wyobraź sobie rozmowę o pracę, w której liczą się tylko i wyłącznie twoje kwalifikacje zawodowe. A sukces zależy od dokładnego wypełniania zaleceń dotyczących każdego projektu.