Czytelnia

Niebieskie linie na czarnym tuszu:

Wgląd w nową książkę o cenzurze i tłumaczeniu

Verónica Albin

tłum. Karolina Kościukiewicz

Źródło:

 

Wydawca Translation Journal poprosił mnie o napisanie tekstu o książce na temat cenzury i tłumaczenia autorstwa Francesci Billiani, wykładowcy filologii włoskiej oraz członkini Centrum Tłumaczeń i Różnic Kulturowych na Uniwersytecie w Manchesterze w Wielkiej Brytanii.

Zgodziłam się bez zastanowienia, w końcu cenzura fascynowała mnie od lat. Jednak kiedy dostałam książkę i przeczytałam jej wymyślny tytuł, Modes of Censorship and Translation: National Contextes and Diverse Media, wydał mi się on tak ciężki, że moje plany wakacyjne nagle uleciały. Ups!

Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy czytając tę książkę zaczęłam się najpierw uśmiechać, potem zbzikowałam na jej punkcie, a na koniec doznałam olśnienia....

Jednym z powodów, dla których Modes okazała się być tak wspaniała, to fakt, że książka ta zaoferowała mi nieoczekiwane doświadczenie, podobne do surfowania po Internecie.

To, co znalazłam na stronach było dziwaczne, seksowne, nieprzewidywalne, sprytne, dowcipne i komiczne naraz. W żadnym przypadku nie można nazwać tej książki tradycyjną.

Jest na pewno ważna, ale jednocześnie, to książka napisana przez grupę uczonych mędrców, którym najwyraźniej spodobało się pisanie o swojej obsesji na punkcie zwierząt domowych, którzy nie obawiali się uścisnąć ręki ludziom spoza wieży z kości słoniowej.

Jest to z pewnością książka dla laików oraz dla „prawie specjalistów". I uwierzcie mi, kwalifikuje się jako dobra rozrywka.

Jednak nie każde dzieło bywa idealne. A to, co teraz powiem, nie ujmuje niczego tej książce, ale jednak to powiem... w końcu każda recenzja musi mieć w sobie coś złego.

Ok. A zatem, jedną z wad (poza niefortunnym tytułem), jest to, o czym na samym wstępie wspomina sama Billiani - ten zbiór reprezentuje tylko malutką część świata.

Byłoby wspaniale, gdyby zawierał osobne rozdziały o narodowych kontekstach w USA, na Bliskim Wschodzie, w Azji, Afryce i obu Amerykach, które mówiłyby o różnych mediach i środkach komunikacyjnych, tak by uniknąć pokrywania się tematów.

Billiani ma nadzieję, że ta książka, będąca dziełem, które należy rozwinąć dalej, zachęci do dalszych badań nad tym tematem. Nie wątpię, że tak właśnie się stanie. Wykonała kawał dobrej roboty w kwestii nazwisk, jakie pojawiają się w tekście, i edytorstwa.