Czytelnia

Miejsce Europy Wschodniej na europejskim rynku tłumaczeniowym

Kevin Fountoukidis

tłum. Joanna Janeczko

Źródło:

 

Jestem Amerykaninem i dyrektorem generalnym jednej z najszybciej rozwijających się firm lokalizacyjnych w Europie Wschodniej, gdzie mieszkam od ponad 13 lat, stąd mój punkt widzenia powinien być dość wyjątkowy. Jednak moje spostrzeżenia prawdopodobnie okażą się raczej standardowe i zapewne można je będzie odnieść do biur tłumaczeniowych/lokalizacyjnych na całym świecie.

Argumenty przytoczone w poniższym artykule są typowe dla dyskusji kwestii związanych z offshoringiem i lokowania produkcji w krajach, gdzie koszty prowadzenia działalności są niskie. Niniejszy artykuł opisuje stan branży tłumaczeniowej w Europie Wschodniej, dlatego od tego momentu mówiąc o krajach wysokich kosztów, będę odnosił się do krajów Europy Zachodniej, natomiast mówiąc o krajach niskich kosztów - do Europy Wschodniej.

Zanim zacznę, jedno sprostowanie: tłumaczenie to ogromny rynek. Nawet jeśli sugeruję, że niektóre firmy muszą się zmienić, jeśli mają przetrwać na rynku, to nadal uważam, że każde dobrze prowadzone przedsiębiorstwo, bez względu na to, gdzie działa, może nie tylko przetrwać, ale też świetnie prosperować.

Stara Europa się zmienia

Zanim przyjrzymy się "Nowej Europie", zobaczmy, co dzieje się w tzw. "Starej Europie". Często słyszę skargi ze strony zachodnioeuropejskich biur, takie jak "Ceny spadają...", "Klienci cały czas nas naciskają..." czy "Czas wykonania zlecenia jest coraz krótszy, jest trudniej niż kiedyś...".

Większość dobrych zachodnioeuropejskich firm tłumaczeniowych to przedsiębiorstwa, których prowadzenie nie nastręcza większych problemów. To świetne biura, oferujące rozrastającemu się rynkowi usługi bardzo wysokiej jakości. Od 10 czy 15 lat mogły narzucać względnie wysokie marże w krajach wysokich kosztów, oferując przede wszystkim takie języki, jak francuski, włoski, niemiecki, hiszpański oraz kilka innych.

Uważam, że zmiana, która właśnie się odbywa, polega na zwiększaniu się konkurencyjności rynku. W branży jest coraz więcej firm i wiele zachodnioeuropejskich biur tłumaczeniowych nie jest nastawionych na stosowanie bardziej agresywnych technik sprzedaży i marketingu. Ponadto, oprócz zjawiska offshoringu zleceń tłumaczeniowych, ceny spadają i oferowanie konkurencyjnych stawek jest coraz trudniejsze w krajach wysokich kosztów. W tym przypadku kwestia sprzedaży staje się bardzo ważna.

To chyba fizyka jądrowa

Teoretycznie sprzedaż to prosta sprawa, ale zastosowanie teorii w praktyce jest ciężką pracą. W sprzedaży nie chodzi (i nigdy nie chodziło) wyłącznie o zamieszczenie ogłoszenia w czasopiśmie branżowym czy zorganizowanie stoiska podczas targów.