Czytelnia

Proces dostarczania wysokiej jakości usług tłumaczeniowych/lokalizacyjnych jest prosty (jest wiele dużo bardziej skomplikowanych procesów biznesowych). Co nie znaczy, że wszystko jest łatwe. Tak, jest wiele firm, które przeprowadzają złe procesy ZARÓWNO w krajach wysokich, jak i niskich kosztów.

Co zrobić, gdy moi klienci dopytują się o cięcia kosztów?

Zła wiadomość dla dostawców usług działających w krajach wysokich kosztów jest taka, że jest coraz więcej firm, które radzą sobie dobrze lub bardzo dobrze w krajach niskich kosztów, a ich liczba będzie stale wzrastać. Tu właśnie leży istota problemu dla zachodnioeuropejskich firm oferujących usługi tłumaczeniowe/lokalizacyjne i problem ten rodzi bardzo ważną kwestię.

Oto niektóre oczywiste opcje dla zachodnioeuropejskich biur tłumaczeniowych:

  • Zredukować koszty. Płacić mniej sprzedawcom, zatrudnić tańszych pracowników, zmniejszyć koszty infrastruktury; ale tak naprawdę wszystkie te środki tylko obniżają jakość. To przepis na katastrofę.
  • Próbować wbić klientom do głów, jak ważna jest jakość, ile kosztuje jej zagwarantowanie i jakie ryzyko ponoszą, zlecając pracę do tańszych krajów. To może działać przez chwilę, ale prędzej czy później klienci zorientują się, że taniej niekoniecznie oznacza gorzej.
  • Zamknąć biuro w Europie Zachodniej i otworzyć nowe w Europie Wschodniej. Po co zatrudniać tanich pracowników w Londynie, skoro można zatrudnić najlepszych w Moskwie? Jest to zdecydowanie najrozsądniejsza ze wszystkich trzech opcji. Jest logiczna; trudna, ale nie jest też niemożliwa do zrealizowania. Trzeba będzie włożyć w to dużo pracy, której nikt tak naprawdę nie chce wykonać, a większość właścicieli biur tłumaczeniowych po prostu nie ma zamiaru "spędzić połowy życia w Moskwie".
Co mogą zrobić zachodnioeuropejskie firmy?

Moim zdaniem jedyne oddziały w Zachodniej Europie, które są w stanie się utrzymać, to te wykonujące bardzo dużo zleceń. Ale nawet większe firmy przenoszą swoje biura do Chin i innych krajów niskich kosztów. Nikt przecież nie musi widzieć tzw. zaplecza, a największe firmy mogą utrzymywać biura sprzedaży we wszystkich strategicznych lokalizacjach.

Uważam, że zawsze znajdzie się miejsce dla małych "butików", które specjalizują się w niszach rynkowych. Małe projekty w sektorach niszowych mogą być mniej podatne na wahania cen i właśnie takie lokalne firmy powinny dobrze prosperować, oferując w okolicy wysokiej jakości usługi. To właśnie bym zrobił, gdybym prowadził biuro tłumaczeniowe w Europie Zachodniej. Upewniłbym się, że nie zajmuję się wszystkim naraz; wyspecjalizowałbym się w konkretnej dziedzinie, na której skupiłbym wszystkie wysiłki w sprzedaży i marketingu. Ponadto spróbowałbym obsłużyć małe i średnie przedsiębiorstwa, które działają na tym samym lokalnym rynku, co ja i właśnie zaczynają myśleć o rozszerzeniu obszaru działalności. Starałbym się pozostać na lokalnym rynku, tam gdzie nikt nie dogada się lepiej z moimi sąsiadami niż ja sam.

Czy jakość w ogóle już nie ma znaczenia?

Może wygląda na to, że próbuję dowieść, że liczy się tylko cena, jednak wcale tak nie uważam. Jakość to podstawowy element, bez którego firma nie osiągnie sukcesu. Nawet nie myślę o firmach, które nie oferują na czas usług tłumaczeniowych wysokiej jakości. One są skazane na zagładę. Mówię o wiele bardziej niepokojącym zjawisku, gdy naprawdę dobre przedsiębiorstwa mają problemy z oferowaniem konkurencyjnych usług z powodu ich lokalizacji oraz struktury kosztowej.