Czytelnia

Japońskie tłumaczenie techniczne ćwierć wieku temu

Steve Vlasta Vitek

tłum. Marta Mańka

Źródło:

 

Przez wieki ludzie podejmowali pierwsze kroki, torowali nowe szlaki uzbrojeni jedynie w swoją wizję. Ayn Rand

Prawie ćwierć wieku temu, szukając pracy, wróciłem z Tokio do San Francisco. W San Francisco mieszkałem od 1982 do 1985 roku, a następnie przeprowadziłem się z moją żoną do Tokio (amerykańska ustawa o imigracji pozwalała na oczekiwanie na wizę w kraju ojczystym).

Chociaż mogłem zostać dłużej w Japonii - miałem tam pracę jako wewnętrzny tłumacz w małej japońskiej firmie importowej, to zdałem sobie sprawę, że Japonia nigdy nie będzie dla mnie domem w takim sensie, w jakim Kalifornia staje się nim dla imigrantów ze Środkowej Europy.

Znalezienie pracy w San Francisco nie było trudne, dopóki nie przeszkadzały mi niskie zarobki. Przez kilka miesięcy pracowałem dla innej japońskiej firmy importowej, tym razem w San Francisco, potem kilka miesięcy w japońskim biurze podróży, jednak ta praca była dla mnie nudna. Potrzebowałem większych wyzwań i lepszej płacy.

W porównaniu do sytuacji sprzed 25 lat niektóre rzeczy zmieniły się na lepsze, inne na gorsze, a jeszcze inne pozostały takie same.

Wtedy spotkałem Donalda Philippiego. Zrządzeniem losu on także mieszkał w dzielnicy Richmond w San Francisco, niedaleko od parku Golden Gate, zaledwie kilka bloków ode mnie.

Don (wolał być nazywany Slava, ponieważ w jakiś sposób pamiętał że w poprzednim wcieleniu był Rosjaninem o imieniu Slava Ranko dlatego też uczył się rosyjskiego, albo przynajmniej tak mówił), był pionierem tłumaczenia technicznego z japońskiego na angielski.

W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych mieszkał w Japonii i studiował japoński oraz Ainu ( Ainu to nazwa rodowitych mieszkańców Japonii, którzy w zasadzie już wymarli).

Don wcześnie odkrył, że łatwiej można zarobić na życie, tłumacząc techniczne instrukcje obsługi i specyfikacje z japońskiego na angielski dla takich firm, jak Hitachi czy Fujitsu niż przygotowując słownik Ainu-angielski.

Techniczne teksty japońskie były w tym czasie tłumaczone na angielski jedynie przez rodowitych Japończyków, którzy mieli wiedzę techniczną, jednak brakowało im doświadczenia językowego, a ponadto ich angielski nie zawsze był płynny.

Po powrocie z Japonii do Stanów Zjednoczonych Don (lub Slava) otworzył sklep w domu nabytym za pieniądze, które zarobił, tłumacząc w Japonii, oraz mądrze zainwestował w zakup małego domu w Tokio, na 10. Alei w San Francisco, gdzie zamienił 4 pokoje na kawalerkę służącą za biuro tłumaczeniowe.