Czytelnia

Znów zaczął zajmować się technicznym tłumaczeniem z japońskiego, co więcej, pisał na maszynie IBM. Więcej informacji o życiu Dona, włącznie z jego nekrologami oraz 3 wywiadami przeprowadzonymi przez Freda Schodta, można znaleźć na stronie Freda Schodta: http://www.jai2.com/dlp.htm.

W 1983 roku Don zaczął wydawać biuletyn pod tytułem Japońskie tłumaczenie techniczne, który wysyłał do osób zainteresowanych tematyką. W kolejnym roku wydawania biuletynu (1984) Don opisywał biuletyn następująco: „To jedyny biuletyn na świecie wydawany dla naszej rozwiniętej i zarazem mało znanej grupy technicznych tłumaczy z japońskiego.

Jest to zupełnie oddolne przedsięwzięcie, wspierane jedynie przez jego czytelników. Jest wydawane już drugi rok i ma ponad 150 czytelników na trzech kontynentach". Właściwie nie różnił się od wcześniejszych publikacji, takich jak Dziennik tłumacza, z naciskiem na japońskie tłumaczenie techniczne, przed erą Internetu.

W tym okresie jeszcze nie znałem Dona, a także nie wiedziałem o biuletynie aż do momentu, kiedy nie istniał od kilku lat. Ale dzięki potędze Internetu archiwalna wersja biuletynu jest dostępna pod poniższym adresem Uniwersytetu Waseda: http://www.f.waseda.jp/buda/tjt/tjt-idx.html.

Czytanie o różnych kwestiach poruszanych w wydaniach japońskiego tłumaczenia technicznego na przełomie dwóch lat przed 25 laty jest interesujące.

Problemy poruszane przez technicznych tłumaczy teraz i dawniej w zasadzie się nie zmieniły: technologia (oznaczająca teraz przede wszystkim komputery i Internet, lecz w odległych latach osiemdziesiątych dotycząca drogich, autonomicznych japońskich edytorów tekstów

- przede wszystkim maszyn do pisania z maleńkim wyświetlaczem LCD wraz z drukarką

- nowe publikacje o Japonii po angielsku, o Ameryce po japońsku, rentowność tłumaczenia automatycznego oraz świadomość zagrożenia tłumaczenia automatycznego dla ludzi, o ile w ogóle jego zastosowanie będzie możliwe (w Japońskim tłumaczeniu technicznym stwierdzono, że to nie ma szans na zastosowanie, dziś większość ludzi uważa tłumaczenie automatyczne za prawdopodobne), różnorodne bazy danych dostępne dla tłumaczy, takie jak bazy danych substancji chemicznych, roślin oraz gatunków, lub też inne naukowe lub techniczne bazy danych istniejące jakieś 15 lat przed Google);

Stawki za różne tłumaczenia techniczne proponowane przez agencje tłumaczeniowe i klientów indywidualnych w Stanach Zjednoczonych, Anglii, Japonii i Australii (te nie wzrosły zbytnio od tamtych czasów, uwzględniając inflację, prawdopodobnie nawet zmalały), nowe słowa w języku japońskim, pozorne zagrożenie dla technologii Stanów Zjednoczonych ze strony technologii Japonii oraz wiele innych tematów.

Koniec biuletynu

Pod koniec 1984 roku Don wydał i rozesłał ostatnie wydanie Japońskiego tłumaczenia technicznego. Składanie biuletynu musiało wymagać wiele pracy, ale także przynosiło pewnie wiele radości, jednak nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak ciężka jest praca nad wydawaniem takiego biuletynu w prehistorycznych czasach przed erą Internetu.