Czytelnia

Niektórzy twierdzą, że rynek tłumaczeń nieustannie się powiększa, a nawet jest w swojej specyfice nieograniczony, brakuje jednak obiektywnych dowodów na poparcie tego twierdzenia.

Ile globalnego słowotoku naprawdę wymaga tłumaczenia, a jak dużo można spokojnie w tłumaczeniu pominąć? Czy popularyzacja tłumaczenia komputerowego i programów wspomagających pracę tłumacza zrewolucjonizuje tę nurtującą kwestię?

Na wszystkie te pytania istnieją odpowiedzi, a dojrzalsze ATA może będzie w stanie je podać.

Musimy również uczynić wysiłek w celu wypracowania nowego spojrzenia na tłumaczy, zarówno dla nas samych, jak i dla innych.

Te nowe perspektywy mogą zwiększyć uznanie dla naszej pracy. Co rozumiem przez nowe perspektywy i nowy sposób postrzegania nas samych?

Poniższy tekst zawiera jeden przykład. Tekst kierowany jest głównie do prezesów, założycieli i przywódców rządowych - można założyć, że ci odbiorcy wiedzą, czym jest „usługa", ale mniej orientują się w pracy tłumacza.

Porównanie tych dwóch aspektów prawdopodobnie dostarczy nowych doświadczeń. Taka informacja mogłaby - przy dodatkowym dofinansowaniu - dostarczyć tekst do reklamy usług tłumaczeniowych (patrz fragment poniżej).

Wyrażam wdzięczność członkowi Komitetu PR Markowi Hermanowi za napisanie alternatywnej wersji tego tekstu. Ta koncepcja może z czasem ulec różnorakim zmianom, tak by w jak najbardziej zrozumiały sposób dotarła do odbiorcy.

Mam pewność, że mimo licznych przeszkód ostatecznie uda się przybliżyć społeczny status tłumacza do naszej wizji tej profesji. Z pewnością jednak będzie to wymagało zmian w naszej organizacji - i naszych postaw - tak jak to wcześniej nakreśliłem.

Już teraz musimy stawić się czoła tym zmianom - dalsza zwłoka może jedynie pogrążyć nas ponownie w trwającej już trzydzieści pięć lat apatii. Przed nami najbardziej ekscytujący okres w historii ATA.

TŁUMACZENIE: DOBRO LUDZKIE

Wszyscy wiemy, czym są dobra użyteczności publicznej - energia, gaz, dostawa wody, telefony, fax i podobne.

Niektórych z nich, np. wody, potrzebowaliśmy od zawsze; do większości pozostałych przywykliśmy tak bardzo, że nie zauważamy ich obecności, Chyba że zaczynają szwankować lub ich zabraknie.

Wszyscy jesteśmy od nich zależni. I wszyscy oczekujemy, że określone standardy ich użytkowania zostaną zachowane.

Istnieje także inna usługa, z której korzystamy, na co dzień. Nawet, jeśli my sami bezpośrednio z niej nie korzystamy, to w dalszym ciągu jesteśmy od niej zależni. Tak jak w przypadku braku wody lub awarii elektryczności, zauważamy ją dopiero, kiedy coś szwankuje, bądź też całkowicie odmawia posłuszeństwa.

Tą usługą jest tłumaczenie - przekształcenie słów i myśli wyrażonych w pewnym języku na słowa i myśli w języku, który znamy najlepiej. Ta konwersja odbywa się nieustannie, chociaż może jej nie zauważamy. Naprawdę potrzebujemy tłumaczeń. Czasem może to być kwestia życia i śmierci.