Lingwistyka i tłumaczenie Jim Tyson tłum. Adriana Sikora Źródło: Nie jestem tłumaczem, lecz lingwistą, wiec moje pytanie brzmi, czy lingwistyka może przysłużyć się tłumaczom? Moim zdaniem może. Większość teorii językoznawczych mówi o kilku płaszczyznach analizy tekstu (tekstu - w tym transkrypcje tekstów mówionych). Na przykład można go analizować z perspektywy fonologicznej - zorganizowanego systemu dźwięków w języku - lub z perspektywy morfologicznej - sposobu, w jaki słowa w języku mogą być rozłożone na jednostki znaczeniowe (bądź nie, co jest możliwe). Potem mamy składnię - analizę słów zorganizowanych w zdania; semantykę - analizę znaczenia słów i zdań; pragmatykę - to, co ludzie osiągają poprzez użycie zdań; i dyskurs - analizę zdań zorganizowanych w większe teksty. Powszechnym pojęciem zadania tłumaczenia jest transfer struktur w języku źródłowym na struktury w języku docelowym. Czym więc są te transferowane struktury? Według jednej odpowiedzi - która może wydawać dla wielu się poprawna i oczywista- to właśnie struktura znaczeniowa jest przenoszona. Tak więc odpowiednią płaszczyzną analizy tekstu wymaganą w tłumaczeniu będzie semantyka. Aby zilustrować, co to oznacza, spójrzmy na mój ulubiony przykład, którego często używam, nawet wypowiadając się tu na stronie nakedtranslations. Przyjrzyjmy się zdaniu w języku holenderskim: Ik zwem graag Jeśli mielibyśmy przetłumaczyć to na angielski, nie przejmowalibyśmy się fonologią, morfologią ani w tym wypadku składnią. Przyjrzyjmy się składni. Holenderskie zdanie ma mniej więcej taką strukturę: [zaimek [czasownik(forma osobowa) przysłówek]] Angielski ekwiwalent tłumaczenia to: I like to swim (lubię pływać) który ma strukturę: [zaimek [czasownik(forma osobowa) [czasownik w bezokoliczniku(forma nieosobowa)]]] (Czasownik w formie osobowej to taki, który wskazuje na czas gramatyczny, czasownik w formie nieosobowej nie zawiera informacji o czasie. Nie koncentrując się teraz na nazewnictwie i brakujących szczegółach, zwróćmy uwagę, iż analizy są różne).
|